Trzy radne z Klubu „Nasza Gmina Nasz Powiat” zaproponowały w marcu zmianę zasad naliczania diet. Sprawa pozornie neutralna i techniczna – ujednolicenie zasad potrącania diet. Ale czy w kontekście sytuacji w kamieńskiej radzie nie jest swoistym narzędziem politycznym wymierzonym w konkretną grupę radnych? Łatwo się domyślić, że była to reakcja na nieobecność radnych na sesji zwołanej w styczniu na wniosek burmistrza i brak możliwości potrącenia im diety. Z oburzeniem pisały o sprawie media opłacane przez gminne spółki a sprzyjające burmistrzowi.
Radne Karolina Gościniak, Anna Kowalska i Agnieszka Dranikowska z Klubu „Nasza Gmina Nasz Powiat” w marcu złożyły projekt uchwały zmieniającej dotychczasowe zasady przyznawania diet radnym. Zaproponowały, by nieobecność na sesji – niezależnie od trybu jej zwołania – skutkowała potrąceniem diety. Dotychczasowy obowiązujący przepis chronił radnych przed potrąceniem w przypadku sesji zwołanych na wniosek. Radne uznały to za „nieuzasadnione uprzywilejowanie” i zaproponowały ujednolicenia zasad, które funkcjonowały przez kilka kadencji. Brzmi rozsądnie. Są wyroki sądów administracyjnych uzasadniające takie podejście i uchwała została przegłosowana. Jednak diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.
Dwa tryby sesji – i zasadnicza różnica
Radne przekonywały na marcowym posiedzeniu Rady Miejskiej, że obie formy sesji są „pełnoprawne”. Formalnie mają rację. Ale dla radnego, który chce realnie sprawować mandat, różnica jest ogromna.
Są dwa tryby zwoływania sesji rady gminy. Tryb zwyczajny odbywa się w miarę potrzeb, nie rzadziej jednak niż raz na kwartał. Poprzedzają go posiedzenia komisji, radni otrzymują materiały z co najmniej siedmiodniowym wyprzedzeniem, porządek obrad zawiera wszystkie obowiązkowe punkty – interpelacje, wolne wnioski, sprawozdanie burmistrza z działalności między sesjami. Rada może też zmienić porządek obrad bezwzględną większością głosów.
Tryb na wniosek – potocznie zwany nadzwyczajnym – rządzi się zupełnie innymi prawami. Porządek obrad ustala wnioskodawca i tylko za jego zgodą można go zmienić. Nie ma komisji, nie ma interpelacji, nie ma sprawozdania burmistrza. Sesja musi odbyć się w ciągu siedmiu dni od złożenia wniosku – i może być zwołana dosłownie z dnia na dzień. Co wtedy? Sesja na wniosek powinna być wyjątkiem i powinna wynikać z faktycznej potrzeby wnioskodawcy i braku możliwości zwołania jej w zwykłym trybie.
I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii
Jedną z autorek projektu uchwały jest przewodnicząca rady Anna Kowalska. Tymczasem to właśnie radni opozycyjnego Klubu Ziemia Kamieńska już jesienią 2024 roku zwracali jej uwagę, że nie zwołuje sesji w trybie zwyczajnym – co, ich zdaniem, poważnie ogranicza możliwość sprawowania mandatu.
I trudno odmówić im racji, patrząc na liczby. Pierwszą sesję po wyborach zwołał komisarz wyborczy. Przewodniczącej Kowalskiej do jesieni udało się samodzielnie zwołać w trybie zwyczajnym zaledwie dwie sesje – majową, podczas której podwyższono wynagrodzenie burmistrzowi, i czerwcową, wymaganą przepisami prawa w związku z absolutorium i raportem o stanie gminy.
— Sesje w trybie na wniosek burmistrza bardzo nas ograniczają. Dostajemy materiały sesyjne, których nie jesteśmy w stanie przeanalizować, o których nie możemy wcześniej merytorycznie dyskutować, nie mamy pełnej wiedzy — mówił jeden z radnych opozycji po sesji we wrześniu 2024r., na której zdecydowano o zadłużeniu gminy na ponad 25 milionów złotych (z kosztami pożyczki).
Zdaniem radnych opozycji instytucja sesji na wniosek jest nadużywana. Teraz ta sama przewodnicząca – współautorka sytuacji, w której sesje nadzwyczajne stały się normą – jest jedną z wnioskodawczyń opisywanej uchwały.
Sierpień 2025: role się odwróciły
Warto przypomnieć pewien epizod z sierpnia ubiegłego roku. Na sesję nadzwyczajną zwołaną tuż przed wieczornym koncertem finałowym Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej – po to, by nadać Honorowe Obywatelstwo Gminy trzem organizatorom festiwalu – stawili się w komplecie radni opozycji. Zabrakło natomiast czworga radnych z Klubu „Nasza Gmina Nasz Powiat”.
To właśnie obecność opozycji „Ziemia Kamieńska” zapewniła kworum i pozwoliła na przeprowadzenie sesji. Bez nich gmina miałaby poważny problem – i niemały wstyd – tuż przed ogólnopolską imprezą kulturalną.
Wówczas wniosku o nową uchwałę w sprawie potrącania diet radnym nie złożono, a w finansowanym przez samorządowe spółki portalu trudno było znaleźć artykuł krytykujący nieobecnych radnych sprzyjających burmistrzowi.
Pytania, na które uchwała nie odpowiada
Projekt uchwały otwiera szereg praktycznych pytań. Co z radnym, który przyjedzie na sesję, zagłosuje nad kluczowym punktem – np. wygodnym dla burmistrza – i wyjdzie? Co z tymi, którzy spóźniają się na połowę obrad? Co z pustymi krzesłami przy stole koalicji po wyjściu radnych na dwie godziny przed końcem sesji, podczas omawiania wolnych wniosków, interpelacji czy sprawozdania burmistrza – co widać wyraźnie na nagraniach z posiedzeń? Czy obecność fizyczna przez część sesji to pełna obecność? Czy należy się cała dieta? Projekt uchwały nie reguluje żadnej z tych kwestii.
Radne wracają do tematu — ale bez zmian
Uchwała przeszła w marcu 2026 roku. Teraz te same radne przygotowały jej tekst jednolity. Problem w tym, że przy okazji porządkowania przepisów nie uwzględniono żadnej z uwag zgłaszanych przez Klub „Ziemia Kamieńska”. Kwestia częściowej obecności na sesji — radnych, którzy pojawiają się, oddają głos w wygodnych dla siebie punktach i wychodzą przed końcem obrad — nadal pozostaje nieuregulowana. Dieta przysługuje w wysokości, jak za pełną obecność. Uchwała miała uszczelnić system. W praktyce uszczelniła go tylko po jednej stronie. Czy radni opozycyjnego Klubu „Ziemia Kamieńska” złożą swój projekt uchwały?
A może chodzi o coś innego?Jak widać z działań podejmowanych przez Klub „Ziemia Kamieńska” na rzecz społeczności lokalnej, radnym nie chodzi o pieniądze. Klub i tak w dużej części przeznacza diety na sponsorowanie lokalnych wydarzeń sportowych, kulturalnych, pomoc bezdomnym zwierzętom oraz dofinansowanie szkół, nawet gdy kogoś to irytuje.
Czy jest dobre rozwiązanie w tej sytuacji?
Skoro istnieje potrzeba częstszych posiedzeń rady, rozwiązaniem może być ustalanie nie tylko planu pracy, ale też szczegółowego terminarza sesji. Takie rozwiązanie funkcjonowało już w przeszłości – radni otrzymywali od ówczesnego przewodniczącego Jacka Golusdy rozpiskę z konkretnymi datami sesji na cały rok budżetowy, co pozwalało na lepszą organizację pracy.