Jeszcze kilka lat temu najem krótkoterminowy kojarzył się głównie z turystami i dodatkowymi pieniędzmi dla właścicieli mieszkań. Dziś coraz częściej staje się źródłem konfliktów, poczucia braku bezpieczeństwa i chaosu w budynkach wielorodzinnych. Mieszkańcy wielu polskich miast alarmują, że ich bloki zaczynają przypominać anonimowe hotele, w których codziennie pojawiają się nowi lokatorzy, a wspólnota mieszkaniowa traci jakąkolwiek kontrolę nad tym, kto mieszka obok.
Problem dotyczy już nie tylko największych miast turystycznych, ale także mniejszych miejscowości i nadmorskich kurortów. W praktyce oznacza to często nocne imprezy, hałas, zniszczenia części wspólnych czy ciągły ruch osób z walizkami o każdej porze dnia i nocy. Coraz częściej mieszkańcy zwracają też uwagę na kwestie bezpieczeństwa i odpowiedzialności.
W wielu przypadkach taki najem odbywa się bez jasnych zasad, bez dodatkowych zabezpieczeń i bez realnego nadzoru. Wspólnoty mieszkaniowe mają ograniczone możliwości reagowania, a państwo nadal nie stworzyło skutecznego systemu rejestracji i kontroli tego typu działalności.
Do sprawy odniósł się poseł Artur Łącki, który zwraca uwagę, że mieszkania w budynkach wielorodzinnych powinny przede wszystkim służyć mieszkańcom, a nie funkcjonować jak nieformalna baza hotelowa.
„Mieszkania w blokach mają służyć do życia, a nie do niekontrolowanego biznesu bez zasad i odpowiedzialności. Dzisiaj wielu ludzi wraca z pracy i nie wie, kto mieszka za ścianą, kto imprezuje do rana i kto bierze odpowiedzialność za szkody. Państwo nie może udawać, że problemu nie ma. Potrzebne są jasne przepisy i realna kontrola najmu krótkoterminowego” – mówi dla portalu Fakty z Kamienia poseł Artur Łącki.
Eksperci zwracają uwagę, że Polska pozostaje daleko za częścią państw europejskich, które wprowadziły już obowiązkową rejestrację mieszkań przeznaczonych pod najem krótkoterminowy, limity wynajmu czy dodatkowe wymogi bezpieczeństwa. Bez takich regulacji coraz więcej osiedli może zamieniać się w przestrzenie pozbawione stabilności i zwykłych relacji sąsiedzkich. Bo trudno budować wspólnotę tam, gdzie sąsiedzi zmieniają się co dwa dni. Taki już urok współczesności: aplikacja do rezerwacji szybsza niż państwo do reagowania.