Burmistrz Stanisław Kuryłło od ponad jedenastu lat rządzi Kamieniem Pomorskim i przez te jedenaście lat zdążył wypracować własną metodę prowadzenia dyskusji z oponentami. Gdy argumenty merytoryczne zawodzą, sięga do archiwum. Dosłownie
Na piątkowej sesji 29 maja, przy okazji petycji Mieszkańców przeciwko budowie wiatraków, burmistrz z chirurgiczną precyzją wskazał kto się podpisał na dokumencie sprzed szesnastu lat i poinformował zebranych, że decyzję o warunkach zabudowy dla tej inwestycji podpisał, a jakże, Sebastian Mamzer. Timing był nieskazitelny. Zbieżność z petycją Mieszkańców i obecnością kamer, jak zwykle, całkowicie przypadkowa.
Problem polega na tym, że Mamzer podpisał ten dokument jako pracownik urzędu, z upoważnienia ówczesnego burmistrza. To rozróżnienie ma znaczenie prawne. Potwierdził je na sesji prawnik gminy. Organem administracji jest burmistrz i to burmistrz wydaje decyzje administracyjne, ktokolwiek by ich nie podpisał z upoważnienia. Sam Mamzer wyjaśnił to precyzyjnie zgromadzonym na sali sesyjnej, bo może sobie na to pozwolić, ma wykształcenie prawnicze i kilkanaście lat doświadczenia w administracji i samorządzie.
Kuryłło ma za sobą maturę i grę w Gryfie
To oczywiście nie dyskwalifikuje nikogo jako samorządowca, ale dyskwalifikuje pewien styl zarządzania: kiedy nie można wygrać merytorycznie, wyciąga się z plecaka archiwum z 2010 roku i liczy, że obiektyw aparatu zaprzyjaźnionego portalu zrobi resztę. Zresztą nie pierwszy raz. Jesienią ubiegłego roku Kuryłło machał kartką papieru z archiwum KTBS z 2011 roku. Mamzer nazwał to „ustawką” i wycieczką personalną. Wszystko wskazuje na to, że użył porównania piłkarskiego, żeby burmistrz mógł nadążyć.
Warto przy tym zauważyć, że pytanie o historyczne dokumenty zadała radna Monika Kochanowicz, znana z lojalności wobec burmistrza, zatrudniona w PGK w 2018 roku, której okręg akurat obejmuje tereny planowanej inwestycji wiatrakowej. Przypadek goni przypadek. Burmistrz miał informacje z 2010 roku pod ręką, radna miała gotowe pytanie, kamera była włączona. Jedyne czego zabrakło, to elementarnej finezji. To co wyglądało jak spontaniczny przebłysk pamięci instytucjonalnej Kuryłły, miało wszelkie cechy scenariusza napisanego przed sesją. Ustawka, jak to ujął Mamzer na sesji, i trudno się z nim nie zgodzić.
A efekt? Burmistrz, który miał pokazać radnego opozycyjnego w złym świetle, pokazał przede wszystkim siebie. Kompleks wobec kogoś lepiej wykształconego i skuteczniejszego w argumentacji jest ludzki. Ale po co się z nim obnosić na sali sesyjnej? Żenada- podsumował głośno Mamzer.
I najważniejsze: w całym tym teatrze całkowicie zginął właściwy temat sesji. Mieszkańcy Benic, Ducina, Giżkowa i Śniatowa złożyli petycję i byli obecni na sesji. Protestują przeciwko budowie czternastu turbin o wysokości trzystu metrów w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Mają pytania, mają obawy, mają prawo do odpowiedzi. Zamiast tego dostali spektakl polityczny, w którym burmistrz rozliczał radnego z dokumentu sprzed szesnastu lat. Ich petycja stała się tłem dla personalnej rozgrywki. To nie jest przypadkowe niedopatrzenie. To jest wybór.
Co charakterystyczne: ten sam urząd, który Mamzerowi (jako członkowi Komisji Rewizyjnej) odmawia dostępu do umów zawartych z publicznych pieniędzy, bez problemu odnajduje w najgłębszych archiwach szesnastoletnie dokumenty z jego podpisem, gdy tylko zajdzie taka potrzeba i padnie „przypadkowe” pytanie. Sprawność godna podziwu.
Kamień Pomorski to miasto z historią i zabytkami, które budzą prawdziwy szacunek. Ale może czas, żeby urząd równie sprawnie jak w archiwach poruszał się w teraźniejszości. Zacząć można od prostej rzeczy: regularnie publikować na BIP aktualne dokumenty, np. wyniki kontroli RIO, wnioski o Zintegrowany Plan Inwestycyjny, petycje w terminach zgodnych z ustawą, umowy zawarte z publicznych pieniędzy. Tak, by następni burmistrzowie mieli co pokazywać kolejnym radnym. I żeby nie musieli nosić archiwum w reklamówce na sesje. Trzeba z postępem iść!
Stanisław Kuryłło podczas rozmowy w Radiu Szczecin / źródło: radioszczecin.pl
Kuryłło do dymisji i to jak najszybciej
Ciekawe co będzie do odkrycia po tych 3 strasznych kadencjach Kuryłły. Niech się nie zdziwi, sam zaczął taką grę
Do referendum wystarczy uchwały rady miejskiej a do odwołania około 3500 głosów
Nie macie wrażenia, że Kuryłło tak boi się Sebastiana, że co sesja stara się mieć opracowany scenariusz na jakąś rozgrywkę? I zawsze jest tak samo. Sebastian wyrzuca go z boiska. I tu jest różnica. W klasie. Albo się ją ma albo….
Sebek przerasta Pana K. o długość boiska, nawet gdyby pomarańczowy zrobił mu najgorsze zdjęcie świata. Nie przeskoczy Sebka
Dla mnie Kuryłło chciał tą popisówą coś przykryć. Ciekawe, co w kwestii wiatraków ma do ukrycia? Może Droga Redakcja też pobawi się w archeologa?
Nie po raz pierwszy zaskakuje mnie Kuryłło podłością. Taki typ. Ale pomyślcie gdyby tyle wysiłku co w niszczenie opozycji włożył w normalną pracę burmistrza to o ile bogatszy byłby dzisiaj Kamień?
Zróbmy referendum w sprawie odwołania burmistrza i rady, ale od razu z prośbą o nie wybieranie przez ludzi do nowej rady żadnego z radnych obecnie urzędujących
Tak, najlepiej gdyby znaleźli dziadka Sebka z Niemiec. Już widzę arty
Kiedy w końcu powstanie jakiś obiektywny portal.
Tamten to wiadomo po jakiej stronie, ale tu jak na dłoni widać że został stworzony po to aby uderzać w drugą stronę.
Nudzi się wam wszystkim czy tak bardzo kręci was władza?
Obiektywność portali, zawsze polega na tym, że nie są opłacane z publicznych pieniędzy przez akurat rządzących i nie przedstawiają faktów na kopyto rządzących, będących przy władzy. Zawsze możesz obejrzeć sesję na stronie urzędu i wypracować własne zdanie o tym jak było naprawdę. W ogóle nie musisz czytać.
Ależ oglądałem i widziałem doskonale co tam się wyprawia.
I nie ma co cukrować, jedna i druga strona pozostawia wiele do życzenia.
Stąd moja opinia, że nie ma obiektywnego portalu informacyjnego.
Wyjścia są 2: albo stwórz taki portal albo nie czytaj żadnego. Wybór jest Twój
Jasne, dobrze że chociaż się z tym nie kryjecie.
Miasto archeologów. Co się dziwić 😉
Ustawka jak walki kiboli po meczu w B klasie.
Metody jak za komuny. Czasy się zmieniają a stare dobre metody zawsze aktualne. Dobrze, że nie sprawdzają przodków do 3 pokolenia