Kiedyś to było…
Starsi kibice doskonale pamiętają czasy, gdy Gryf Kamień Pomorski rywalizował z odbudowującą się Pogonią Szczecin. Na stadion przychodziły setki ludzi. Były emocje, była lokalna duma i było poczucie, że Gryf jest czymś więcej niż tylko klubem piłkarskim. Był wizytówką miasta. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Gryf Kamień Pomorski spadł z IV ligi. Dla jednych to tylko sportowy wynik. Dla innych symbol czegoś znacznie większego. Bo być może Gryf nie przegrał tego sezonu w ostatnich miesiącach.
Być może przegrywał go przez ostatnie sześć lat. Rozebrano klubowe serce stadionu. I co dalej? W 2020 roku rozebrano stare trybuny, które przez lata były czymś więcej niż tylko miejscem dla kibiców.

To był budynek klubowy Gryfa. Znajdowały się tam szatnie, pomieszczenia dla sędziów, magazyny sprzętu i całe zaplecze potrzebne do funkcjonowania klubu. Wielu mieszkańców zakładało wtedy, że skoro coś się burzy, to po to, by wybudować coś lepszego. Minęło jednak sześć lat. I co powstało w zamian?
Nic. Przez sześć lat nie udało się wybudować nowego budynku klubowego. Nie udało się stworzyć nowoczesnych szatni. Nie udało się postawić nawet tymczasowych kontenerów sportowych, które funkcjonują dziś w wielu miejscowościach mniejszych od Kamienia Pomorskiego. Dziś zawodnicy Gryfa przebierają się w szatniach hali sportowej. Goście korzystają z tzw. „grzybka”. Sędziowie przez lata również korzystali z prowizorycznych warunków, a obecnie mają szatnię urządzoną w zaadaptowanym garażu.

To nie są warunki godne IV ligi. To nie są warunki godne miasta powiatowego. Pieniędzy nie było? Programy mówiły coś innego. Najłatwiej powiedzieć, że nie było pieniędzy. Tylko że od lat istnieją programy umożliwiające finansowanie infrastruktury sportowej. W 2026 roku Ministerstwo Sportu i Turystyki uruchomiło Program rozwoju infrastruktury sportowej w województwach, w ramach którego można było uzyskać nawet 60 procent dofinansowania inwestycji sportowych. Łączny budżet programu wynosił 400 milionów złotych. Dodatkowo funkcjonowały programy samorządu województwa zachodniopomorskiego przeznaczone na modernizację infrastruktury sportowej. Programy były. Nabory były. Pieniądze były. Dlatego mieszkańcy mają pełne prawo zapytać: czy Gmina Kamień Pomorski próbowała skutecznie pozyskać środki na budowę nowego zaplecza dla Gryfa? Bo jeśli przez sześć lat nie udało się zrealizować nawet podstawowej inwestycji, trudno tłumaczyć wszystko wyłącznie brakiem pieniędzy.
Burmistrz powinien rozumieć to najlepiej Najbardziej zaskakujące jest jednak coś innego. Burmistrz Kamienia Pomorskiego Stanisław Kuryłło przez lata był związany z Gryfem jako zawodnik i trener. Trudno więc znaleźć osobę, która lepiej znałaby historię klubu, jego potrzeby i problemy infrastrukturalne.
Jeżeli ktoś powinien być naturalnym ambasadorem spraw Gryfa w urzędzie, to właśnie Stanisław Kuryłło. Tym bardziej niezrozumiałe jest to, że przez sześć lat od rozbiórki starego budynku klubowego nie udało się doprowadzić do budowy nowego zaplecza. Dlatego mieszkańcy mają dziś pełne prawo zapytać:
Dlaczego przez sześć lat nie powstał nowy budynek klubowy? Dlaczego zawodnicy nadal korzystają z prowizorycznych rozwiązań? Dlaczego nie udało się skutecznie wykorzystać dostępnych programów finansowania infrastruktury sportowej? Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że przez lata sport w Kamieniu Pomorskim przegrywał z innymi priorytetami samorządu.
W Gryficach się udało. Nie trzeba szukać przykładów daleko. Jeszcze kilka lat temu podobne problemy infrastrukturalne występowały w Gryficach. Tam jednak podjęto decyzję o działaniu. Dziś przy stadionie znajduje się nowoczesny budynek z szatniami, zapleczem technicznym, pomieszczeniami dla sędziów i zawodników oraz toaletami dla kibiców. Można? Można. Dlaczego więc przez sześć lat nie udało się zrobić tego samego w Kamieniu Pomorskim? Czy naprawdę miasto powiatowe nie jest w stanie stworzyć podstawowych warunków dla swojego klubu piłkarskiego?
Czy Kamień Pomorski w ogóle potrzebuje IV ligi? To pytanie może zaboleć najbardziej. Czy Kamień Pomorski chce mieć klub na poziomie IV ligi? Bo jeśli celem jest gra w klasie okręgowej, a może nawet niżej, to obecna sytuacja nie stanowi większego problemu. Jeżeli jednak miasto chce mieć drużynę będącą sportową wizytówką regionu, potrzebne są inwestycje, plan i jasno określone ambicje. Kluby z aspiracjami nie funkcjonują przez lata na prowizorce.
Gdzie są wychowankowie? Pytania należy kierować również do zarządu klubu i sztabu szkoleniowego. W minionym sezonie wielu kibiców zwracało uwagę na politykę kadrową Gryfa. Dlaczego trener Dawid Sandzewicz nie korzystał szerzej z większej liczby wychowanków? Dlaczego zamiast stopniowo budować drużynę na zawodnikach związanych z Kamieniem Pomorskim, częściej stawiano na piłkarzy spoza miasta?
Oczywiście trener ma prawo dobierać skład według własnej wizji. Zarząd ma prawo akceptować taki kierunek budowy zespołu. Jednak po spadku warto zapytać o efekty tej strategii. Bo co stanie się teraz? Część zawodników z zewnątrz prawdopodobnie odejdzie szukać gry na wyższym poziomie. I wtedy pojawi się pytanie: Kto zostanie? Na kim Gryf będzie budował przyszłość? Na wychowankach, którzy przez ostatnie lata czekali na swoją szansę? Czy może znów rozpocznie się kolejna przebudowa drużyny?
Rezerwy pokazują, że potencjał jest. Warto pamiętać, że rezerwy Gryfa występujące w B-klasie są w dużej mierze oparte na juniorach i młodych wychowankach. To właśnie oni mogą za chwilę stanowić fundament pierwszej drużyny. Tylko czy wcześniej dano im odpowiednio dużo szans? Czy przygotowano ich do wejścia do seniorskiej piłki? Czy naprawdę uwierzono w lokalną młodzież? Bo wielu kibiców odnosiło wrażenie, że częściej stawiano na zawodników, którzy pojawiali się w klubie na sezon czy dwa, niż na chłopaków związanych z Gryfem od najmłodszych lat.
W piłce lokalnej nie zawsze wygrywa się nazwiskami. Często wygrywa się ludźmi, którzy chcą „umierać za herb”, bo ten herb jest częścią ich życia. Spadek to nie przypadek. Najłatwiej powiedzieć, że zabrakło punktów, szczęścia czy jakości sportowej. To jednak byłoby zbyt proste. Spadek Gryfa wygląda dziś jak efekt wielu zaniedbań, które nawarstwiały się przez lata. Braku inwestycji w infrastrukturę. Braku długofalowej wizji rozwoju klubu. Braku konsekwentnego stawiania na wychowanków. Braku odpowiedzi na pytanie, czym Gryf ma być za pięć czy dziesięć lat.
Czas skończyć z myśleniem „jakoś to będzie”. Dzisiaj można rozliczać piłkarzy. Można rozliczać trenera. Można rozliczać zarząd. Ale nie można pomijać odpowiedzialności samorządu. Bo jeżeli przez sześć lat nie udało się odbudować podstawowej infrastruktury stadionowej, to trudno mówić o poważnym traktowaniu sportu w Kamieniu Pomorskim. Spadek Gryfa z IV ligi nie jest wyłącznie porażką piłkarzy. To również porażka wszystkich tych, którzy przez lata odpowiadali za kierunek rozwoju sportu w Kamieniu Pomorskim.
Kiedyś Gryf grał z odbudowującą się Pogonią Szczecin. Dziś sam potrzebuje odbudowy. Nie tylko sportowej, organizacyjnej, infrastrukturalnej i przede wszystkim mentalnej. Bo największym problemem nie jest dziś sam spadek z IV ligi. Największym problemem jest to, że wielu mieszkańców przestało już wierzyć, że w Kamieniu Pomorskim można zrobić coś więcej niż tylko „jakoś to będzie”.
Czytelnik, kibic Gryfa pamiętający mecze z Pogonią Szczecin w 2008 czy Nielbą Wągrowiec w 2009
To,ze Gryf spadł to nie jest wina brakujących trybun i zaplecza tylko serca do gry i braku zaangażowania większości piłkarzy. O umiejętnościach trenera tez wiele można by pisać, niestety sowa sokoła nie urodzi. W klubie potrzebne sa zmiany zarówno w zarządzie jak i w sposobie myślenia o piłce nożnej. Miasta nie stać na IV ligę nie ma sponsorów ,płacenie obcym za grę w klubie to żadna przyszłość i raczej nikłe szanse na sukces. Trzeba serca,czasu i pracy,pracy społecznej a to teraz juz zupelnie wyszlo z mody.Gryf jest był i będzie , bo klub to nie trybuna,zaplecze czy boisko tylko ludzie którzy go tworzą.
pan Kuryłło wygrał wybory za euro boisko ( ponoć walczył jak lew). Przegra wybory za zaniedbania z płytą główną. Gdzie obietnice stadionu na miarę miasta powiatowego?! Bieżnia lekkoatletyczna dla młodzieży itd. My pamiętamy obietnice…
Winę za sytuację w klubie ponosi Sandzewicz i Terczyński; klub zdezorganizowany, bez jakiejkolwiek profesjonalizacji, pieniądze na wypady do Hiszpanii są a zawodnicy nie mają czym na mecz dojechać, Sandzewicz od paru meczy olał drużynę, nawet wskazówek nie daje zawodnikom podczas meczu!! Tragedia jak nie zacznie Gryf od B klasy będzie cud
Ten klub jest zepsuty począwszy od akademii, gdzie dzieci są dzielone na lepsze i gorsze, lepsze grają, gorsze tylko trenują (wszyscy rodzice płacą po równo) na organizacji klubu kończąc. Przykład pierwszy z brzegu, boisko sztuczne, które powinno zimą zarabiać przez dłuższy okres zimy zasypane i skute lodem. A finanse jak są rozliczane…temat rzeka..
Rezerwy Gryfa grające w b klasie często na mecze które odbywają się poza kamieniem pomorskim muszą dojeżdżać na własny koszt bo nie ma pieniędzy na wynajem busa, główne boisko nie powinno być dopuszczone do czwartej Ligi, nieoświetlone a te Krzesełka na których siedzą widzowie podczas meczów to nawet trybunami nie można nazwać
Kamień Pomorski i władza kamieńska to taka sama jest jak Zespół Gryf Kamień Pomorski i Zarząd piłkarski czyli ogólnie dno!
Problemem Gryfa nie są pieniądze i brak miejsca do przebierania tylko problemy kadrowe i żadna interwencja burmistrza tutaj nie pomoże. Zresztą: gdyby Kuryłło nachalnie dotował Gryfa to płakalibyście, że burmistrz zrobił sobie z budżetu miasta prywatny folwark do opłacania zachcianek swoich piłkarskich kolegów. I tak źle i tak źle.
Szanowny Marku, jak słusznie zauważył Karol, to nie jest artykuł, a moje prywatne spostrzeżenia. Widocznie albo jesteś pracownikiem w urzędzie miejskim, albo działasz w klubie. Dom zaczynasz od budowy fundamentów, a nie od dachu. Wytłumaczę, bo może nie rozumiesz. Baza, zaplecze, trybuny, a potem jedziesz dalej. Dobrego popołudnia życzę.
Artykuł pisany pod polityczną wojenkę bez pojęcia o lokalnym klubie. Nowa infrastruktura sportowa nie rozwiąże problemu braku miejscowych zawodników. Nie ma w mieście ludzi na 4 lige, trzeba posiłkować się najemnikami, a to kosztuje i jak widać nie zawsze działa. Klub spada do 4 ligi i zamierza grać w oparciu o swoich zawodników. Wielu wątpi czy to wystarczy na Okręgowkę. Bo to że Gryf zrobił awans rok temu do 4 ligi to zasługa najemników…
Warto zauważyć, że to list czytelnika nie artykuł. Masz inne zdanie ? Masz prawo
Ważne jest by kasa w kieszeniach rządzących się zgadzała. Reszta – „czytaj obowiązki i powinności” których podjęli się gdy zaczęli piastować stanowiska zeszły na boczny plan, liczy się tylko prywata, układy i układziki.
Szkoda Gryfa, szkoda stadionu…i nie tylko.
Coś co było wizytówką kamienia niestety przestało nią być. Czas powiedzieć dość takiemu rządzeniu.
Nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale władza nie dba i niszczy wszystko, co było dobre w naszym mieście i było jego atutem.
Obecny obraz jest bardzo marny i zarazem smutny smród…brud…i fontanny z g*wna wpływające do zalewu.
Dbajmy tak dalej, nie zostanie nam nic !
Ps. Tak przy okazji gdzie nasadzenia, które miały być robione?
Kamień Pomorski jest obecnie i od kilku lat brudnym zarośniętym trawą miastem. Śmieci na weekend zostawione. Nawet g.wna leżą na ulicy i reklamują Marinę . Ostatnio nawet próbują je w worki pakować bo przecieka. Myślę, że będzie jeszcze gorzej . A radni milczą.