Mieszkaniec Niemiec i Wyspy Chrząszczewskiej od ponad roku alarmuje Urząd Miejski w Kamieniu Pomorskim o nielegalnym składowisku odpadów na Wyspie, obszarze objętym ochroną Natura 2000. Urząd przez rok twierdził, że nie może zlokalizować miejsca. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała skargę za bezzasadną. Projekt uchwały trafił na majową sesję, a następnie został zdjęty z porządku. Komisja zebrała się ponownie. Skarżący tymczasem złożył sprostowanie, w którym punkt po punkcie zakwestionował wersję przedstawioną przez burmistrza.
Levin Pohnke, mieszkaniec Niemiec i Wyspy Chrząszczewskiej, po raz pierwszy zgłosił problem zaśmiecenia gminie Kamień Pomorski 22 marca 2025 roku. W mailu skierowanym na adres urzędu opisał zalegające odpady. Wskazał, że problem może dotyczyć obszarów chronionych Natura 2000 i podał współrzędne geograficzne miejsca.
Odpowiedzi nie było. 4 kwietnia 2025 r. Pohnke ponowił zgłoszenie. Znowu cisza. Skontaktował sie telefonicznie z kierownikiem referatu środowiska Mateuszem Borowym. 28 kwietnia 2025 r. Pohnke wysłał Borowemu kolejną wiadomość ze współrzędnymi lokalizacji odpadów.
Na prośbę urzędnika 1 lipca 2025 r. Pohnke dosłał zdjęcia dokumentujące problem. Zniecierpliwiony brakiem reakcji, 28 września 2025 r., złożył formalny wniosek o dostęp do informacji publicznej, domagając się ujawnienia, czy wszczęto jakiekolwiek postępowanie, jakie dokumenty zostały wytworzone, kto odpowiada za sprawę i kiedy planowane jest oczyszczenie terenu.
Odpowiedź burmistrza: ogólniki zamiast dokumentów
Burmistrz Stanisław Kuryłło odpowiedział 9 października 2025 r. Poinformował, że pracownicy urzędu „dokonali rozeznania zgłoszenia w terenie”, wytypowali miejsca, gdzie mogły znajdować się śmieci, i przekazali sprawę firmie komunalnej do uprzątnięcia. Wskazał też, że szerszy zakres prac interwencyjnych wymaga środków finansowych, nad pozyskaniem których gmina pracuje.
Pohnke uznał odpowiedź za niewystarczającą. W mailu z 9 października 2025 r. wskazał, że burmistrz nie dostarczył żadnego z żądanych dokumentów, ani notatek służbowych, ani protokołów z kontroli, ani zdjęć potwierdzających podjęte działania. Poprosił o wskazanie konkretnych lokalizacji, które gmina „zidentyfikowała”, i informację, czy zostały objęte planem uprzątnięcia. Nie otrzymał odpowiedzi.
2 października 2025 r. skarżący złożył ponaglenie na podstawie, zarzucając bezczynność organu i przewlekłość postępowania. Na ponaglenie urząd nie zareagował.
Skarga do Rady Miejskiej
7 kwietnia 2026 r. Levin Pohnke wniósł skargę do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Zarzucił burmistrzowi brak reakcji na zgłoszenie dotyczące terenu objętego ochroną Natura 2000 oraz niewłaściwe załatwienie wniosku o informację publiczną.
„Cały czas w kontakcie” – ale numeru telefonu brak
Na posiedzeniu komisji 23 kwietnia 2026 r. przedstawiciele urzędu kilkukrotnie zapewniali, że ze skarżącym utrzymywany był stały kontakt. „Telefonicznie to jest. Cały czas jesteśmy w kontakcie” – mówił kierownik referatu środowiska Mateusz Borowy. Chwilę później przyznał jednak, że numeru telefonu do Pohnkego nie posiada, dysponuje wyłącznie adresem mailowym. Skarżący dzwonił do urzędu sam. Urząd oddzwonić nie mógł.
W sprostowaniu złożonym po publikacji nagrania, będącego protokołem z Komisji, Pohnke, potwierdza to wprost, że do 23 kwietnia 2026 r. nie otrzymał żadnego pisma, maila ani telefonu z urzędu. Argument o „zagranicznym numerze” jako przeszkodzie w kontakcie ocenia jako niezrozumiały szczególnie w realiach Unii Europejskiej. Regularnie dzwonił z tego samego numeru i informował pracowników, że można go przekazać. „Nigdy nie było żadnego powodu, aby bać oddzwonić”-pisze.

Pohnke w sprostowaniu wyjaśnia, że lokalizację opisywał wielokrotnie – telefonicznie i mailowo – i że urząd nigdy nie poinformował go, że jej nie może odnaleźć. Prośba o osobiste wskazanie terenu padła po raz pierwszy dopiero 23 kwietnia 2026 r., na posiedzeniu Komisji. Kiedy Borowy zapytał skarżącego po sesji, czy może wyznaczyć termin spotkania, Pohnke zrobił to od razu.
Burmistrz o podpisach pod petycją
Burmistrz Kuryłło odniósł się na posiedzeniu Komisji do listu Mieszkańców Chrząszczewka, podpisanego przez 37 osób. Stwierdził, że 36 z 37 podpisów należy do Niemców, i ocenił, że są to osoby przyjeżdżające raz do roku, które „przejdą się na spacer, zobaczą, że coś jest gdzieś zaśmieconego i posprzątajcie”. Wypowiedź ta spotkała się z brakiem reakcji ze strony członków Komisji, dlatego też pod artykułem komentarz redakcji faktyzkamienia.pl
Pohnke w sprostowaniu odnosi się również do tego wątku: w Kamieniu Pomorskim bywa regularnie, niemal w każdy weekend, od dzieciństwa. Zna to miasto i mówi po polsku. Zaznacza jednak, że częstotliwość jego pobytów nie ma żadnego znaczenia prawnego dla obowiązków urzędu. Obywatelstwo ani kraj zamieszkania zgłaszającego nie mają znaczenia dla obowiązku gminy w zakresie reagowania na zgłoszenia dotyczące nielegalnych wysypisk. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie uzależnia tych obowiązków od miejsca zamieszkania osoby składającej zawiadomienie.
* * *
Jednego wątku tej sprawy nie mogę zostawić bez komentarza. W dobie narastającego napięcia i szczucia na ludzi innych narodowości, w kontekście wojny tuż za naszą wschodnią granicą, takie słowa nie są niewinne. To, co powiedział burmistrz Kuryłło przy okazji sprawy o śmieci, nie jest lokalnym kolorytem. To język, który dzieli, nie łączy. Który zamiast odpowiedzieć na merytoryczny zarzut, wskazuje na paszport skarżącego.
Moje dzieci mieszkają w Norwegii. Mam nadzieję, że jeśli kiedykolwiek zgłoszą problem tamtejszej gminie, nikt nie wyliczy im, ile czasu przebywają na terenie Norwegii, a ile na terenie Polski, kim są i skąd pochodzą.
I jeszcze nasuwa się jedno pytanie do burmistrza: podatki, które płacą ci ludzie przyjeżdżający „raz w roku”, czy te też trafiają na osobne konto z napisem „Niemcy”?
Anna Stanaszek-Kaczor
redakcja faktyzkamienia.pl
Tego komentarza nie musi Pani publikować – ale oczywiście może. Jest trochę nie na temat. A chodzi o to, by dołożyła Pani starań, by dzieci wróciły z Norwegii. Norwegia to tylko pieniądze, a Polska to nasza Ojczyzna i szkoda, żeby inteligentni ludzie dorabiali najbogatszy kraj na świecie. Przecież tu mają swoją Mamę !
Władza w Kamieniu Pomorskim do zmiany, koniecznie i to jak najszybciej bo już wszystko w Kamieniu Pomorskim popsuli, nie ma na co czekać, referendum
Patrzę na tego człowieka, który niby jest szefem tej komisji. Powiedzcie mi, że to się naprawdę nie dzieje. Przecież nie można tego aż tak położyć
Tak, to już jest bolesne, facet, kolczyki, może jeszcze tatuaż na pupie.
Burmistrz i rada do zmiany, komisja to fikcja tak jak działalność pana Borzymowskiego
Nie będą nam tu w obcych językach, na obcych blachach mówili czy jest brudno czy nie. Ale jak wpłacają podatki od nieruchomości to nieważne czy z Niemiec czy z San Escobar ważne, że kasa płynie. Takie pieniążki nie kolą w oczy Pana Burmistrza
„Bezzasadna” to ich ulubione słowo. Innych nie znają. Wszystko do czasu, dopóki ktoś się konkretnie nie wk……i.
Boją się Niemców i niemieckich telefonów bo nie chcą skończyć jak Bąkiewicz 🙂
Szefem komisji skarg z klucza powinien być ktoś z opozycji. Borzymowski nie daje rady
Najlepszy stand up w mieście bo przecież nie poważna komisja
Drogi burmistrzuniuniuniu, a co z postępowaniem zgłoszonym przez Departament Zwalczania Przestępczości Środowiskowej, sygnatura sprawy DZPS-PIP-O.052.12130.2025.PB5 ???!!! Grzecznie pytam na forum publicznym.
i co, myślisz że Ci tutaj odpowie? xD
Nie odpowie, ale może jakiś radny bezzasadny spyta czy burmistrz prowadzi postępowanie, czy też pismo zaginęło w sekretariacie 🙂
Komisja to fikcja. Facet pisze że nie dostaje odpowiedzi kilka razy a komisja mówi że skarga bezzasadna. Żarty się was trzymają?
zależy na czyim gruncie leżą śmieci. Jeśli to grunt osoby prywatnej to może być problem. Gmina co prawda może sprzątnąć takie śmieci po wszczęciu postępowania administracyjnego z art 26 ustawy o odpadach, co może zakończyć się decyzją administracyjną nakazującą uprzątnięcie odpadów z miejsca w które nie jest przeznaczone do ich składowania. Jeśli właściciel tego nie usunie gmina może to zrobić i obciążyć właściciela działki, a jeśli ten nie pokryje kosztów poniesionych przez gminę to będzie sprawa w sądzie która może trwać latami.
Takie głupie mamy prawo.
Już półtora roku sprawdzają na czyim gruncie. Więc co tu winić prawo. Wynająć detektywa Rutkowskiego i jutro będą wiedzieć 😂
Nie tylko takie sprawy urząd zamiata pod dywan