W ciągu ostatniego roku (od 1 kwietnia 2025 do 31 marca 2026) Gmina Dziwnów sprzedała w przetargach 8 działek za łączną kwotę 2 419 500 zł netto. Teraz, po raz czwarty, próbuje sprzedać jedną za 15 000 000 zł netto. Sześciokrotność całorocznego dorobku przetargowego gminy, w jednej transakcji.
Problem w tym, że nie ma chętnych na kupno.
Trzy podejścia, trzy razy ten sam wynik
Burmistrz Dziwnowa ogłosił kolejny, czwarty już przetarg ustny nieograniczony na sprzedaż niezabudowanej działki nr 839/85 w obrębie Międzywodzie – 15 936 m² lasu, cena wywoławcza niezmiennie 15 mln zł netto plus VAT. Nowy termin: 21 sierpnia 2026, godz. 10.00.
Poprzednie podejścia pierwszy przetarg – 21 listopada 2025 r., drugi przetarg – 20 lutego 2026 r., trzeci przetarg – 22 maja 2026 r.
Wszystkie trzy zakończyły się identycznie: brakiem jakiegokolwiek zainteresowania. Protokół z trzeciego przetargu mówi wprost – zero osób dopuszczonych do licytacji, zero niedopuszczonych. Nie było kogo dopuszczać ani odrzucać, bo nikt się nie zgłosił. “Wynik negatywny” – tyle mówi dokument. Pierwszy i drugi przetarg skończyły się tak samo.Trzy razy w niecały rok gmina wraca do tej samej działki, za tę samą cenę, co 2–3 miesiące ogłaszając kolejny termin.
Dlaczego nikt nie kupuje
Wystarczy przeczytać samo ogłoszenie, żeby zrozumieć w czym tkwi problem
Po pierwsze – nieruchomość jest przedmiotem toczącego się od lat postępowania sądowego o zasiedzenie, wszczętego przez podmioty trzecie. Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim pierwotnie oddalił wniosek w 2019 r., ale Sąd Okręgowy w Szczecinie stwierdził nieważność tamtego postępowania (jeden ze współuczestników został pozbawiony możliwości obrony swoich praw) i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania. Efekt: w umowie sprzedaży gmina zastrzega sobie wyłączenie rękojmi za wady. Innymi słowy – kupujesz z pełną świadomością, że ktoś inny może rościć sobie prawo do tej ziemi, a gmina umywa ręce.
Po drugie – działka jest sklasyfikowana jako las, więc na mocy ustawy o lasach Skarbowi Państwa (reprezentowanemu przez Lasy Państwowe) przysługuje ustawowe prawo pierwokupu. Nawet jeśli ktoś wygra przetarg, transakcja i tak przechodzi przez etap umowy warunkowej, a Lasy Państwowe mają miesiąc na decyzję, czy nie przejmą działki same.
Po trzecie – teren leży w pasie ochronnym brzegu morskiego, sąsiaduje bezpośrednio z gruntem leśnym należącym do Urzędu Morskiego w Szczecinie (lasy glebochronne, bez możliwości zmiany przeznaczenia) i znajduje się na obszarze Natura 2000. Dyrektor Urzędu Morskiego zaopiniował sprzedaż pozytywnie, ale pod warunkami, które w praktyce znacząco ograniczają zabudowę: nieprzekraczalna linia zabudowy 15 m od granicy z pasem technicznym, zakaz zbliżania infrastruktury towarzyszącej (parkingi, place zabaw) bliżej niż średnia wysokość sąsiedniego drzewostanu (minimum 12 m od granicy lasu), a wszelkie prace bliżej niż 4 m od granicy pasa technicznego wymagają dodatkowych uzgodnień z Urzędem Morskim.
Do tego działka nie jest uzbrojona, całą infrastrukturę techniczną nabywca musi wykonać na własny koszt, a w dodatku ma sam usunąć z terenu “wszystkich bezumownych użytkowników”.
Rachunek, który się nie spina
15 mln zł netto (18,45 mln brutto z VAT) za las w pasie ochronnym, obciążony sporem sądowym, z prawem pierwokupu Lasów Państwowych i bez mediów – to oferta, którą łatwo zrozumieć logicznie i równie łatwo przewidzieć, że może nie znaleźć nabywcy. Rynek już trzykrotnie dał tę samą odpowiedź.
„Czy działka się sprzeda” to proste pytanie. Ale nasuwa się inne, czy gmina która sprzedała grunty za niewiele ponad 2,4 mln zł w rok od 1 kwietnia 2025 do 31 marca 2026, rzeczywiście ma szansę, że pojawi się kupiec gotowy zapłacić sześciokrotność tej sumy za jedną, prawnie skomplikowaną działkę?
Odpowiedź uzyskamy w sierpniu. Do tematu wrócimy.