Radny Sebastian Mamzer złożył interpelację, w której zwrócił się do burmistrza o przeanalizowanie skutków finansowych likwidacji Sp. z o.o. Marina Kamień Pomorski i przekazania zarządzania mariną innemu podmiotowi gminnemu, np. MOSiR, lub połączenia spółki z inną gminną jednostką. Pisaliśmy o tym w artykule „Radny Sebastian Mamzer pyta o przyszłość Mariny sp. z o.o. Czy spółka celowa jest jeszcze potrzebna?”
Jest już odpowiedź, a jej treść burmistrz Kamienia Pomorskiego zmieścił w jednym zdaniu: gmina nie rozważała likwidacji spółki, nie były i aktualnie nie są sporządzane analizy skutków finansowych rozwiązania spółki i przekazania administrowania mariną innemu podmiotowi. Napisanie tej odpowiedzi też zapewne nie zajęło dużo czasu Stanisławowi Kurylle.
I to wszystko.

Warto przypomnieć, jak skonstruowana była interpelacja Mamzera. Radny nie zadał jednego pytania zamkniętego, na które wystarczy odpowiedzieć “tak” albo “nie”. Opisał sytuację: spółka celowa powstała na czas trwałości projektu, który już się zakończył, i obecnie żadne przepisy ani umowy nie wymagają jej dalszego istnienia. Zapytał, czy gmina analizowała alternatywy. A następnie, co istotne, przewidział oba możliwe scenariusze odpowiedzi: jeśli takie analizy istnieją, prosił o ich przedłożenie; jeśli nie istnieją, składał wniosek o ich przeprowadzenie.
Do tego dołączył konkretną argumentację wskazując trzy obszary, w których spodziewa się oszczędności, a które miały być punktem wyjścia do dalszej analizy.
Pierwszym wskazanym przez radnego obszarem są koszty rady nadzorczej spółki. Likwidacja spółki celowej oznaczałaby likwidację tego organu, a wraz z nim wynagrodzeń jej członków. Odpowiedź burmistrza nie zawiera żadnej wzmianki o radzie nadzorczej, jej kosztach, ani o tym, czy temat ten został w ogóle wzięty pod uwagę.
Drugim obszarem jest obsługa kadrowo-administracyjna. Mamzer powołał się na konkretny, funkcjonujący już w gminie przykład – wspólną obsługę kadrowo-finansową GZOO, która, jak napisał, okazała się korzystniejsza niż utrzymywanie oddzielnych etatów w każdej ze szkół. Zaproponował analogiczne rozwiązanie dla Mariny: połączenie jej obsługi administracyjnej z obsługą innego podmiotu. To porównanie do istniejącego, sprawdzonego mechanizmu w odpowiedzi burmistrza nie zostało w ogóle skomentowane.
Trzecim obszarem jest sam zarząd spółki. Radny zaproponował zastąpienie go stanowiskiem kierownika w już istniejącej placówce, co samo w sobie generowałoby oszczędność na wynagrodzeniu zarządu. I ten punkt pozostał bez odniesienia.
Radny zaznaczył przy tym, że żadna z proponowanych zmian nie powinna wpłynąć na jakość usług świadczonych na marinie — dotyczyłaby wyłącznie struktury organizacyjnej, a ewentualne inwestycje spółki mógłby równie dobrze realizować Urząd Miejski, który dysponuje już własnymi pracownikami w zakresie zamówień publicznych.
Odpowiedź burmistrza nie odnosi się do żadnego z tych trzech punktów, ani by je potwierdzić, ani by je zanegować, ani by wskazać, dlaczego nie zostały rozważone. Dotyczy wyłącznie tego, czego gmina nie robiła i czego nie robi. Nie pada w niej żadne słowo o tym, czy wniosek radnego o przeprowadzenie analizy na przyszłość zostanie zrealizowany, wbrew wyraźnej prośbie zawartej w ostatnim akapicie interpelacji.
Interpelacja spełnia rolę informacyjną, kontrolną i jest zaproszeniem do dyskusji.
Pytanie, jakie pozostaje, brzmi: skoro odpowiedź nie odnosi się do żadnego z trzech wskazanych obszarów potencjalnych oszczędności, to czy wypełnia obowiązek udzielenia odpowiedzi merytorycznej, czy tylko formalny obowiązek odpowiedzi w terminie?
Interpelacja i zapytania to nie są synonimy. Zapytanie to prośba o informację i dotyczy bieżących spraw gminy. Interpelacja musi dotyczyć sprawy o istotnym znaczeniu dla gminy i powinna zawierać krótki opis stanu faktycznego, z którego wynikają stawiane pytania a często propozycje. Odpowiedź na interpelację powinna więc odnosić się nie tylko do pytań sformułowanych dosłownie, ale do całości przedstawionego stanu faktycznego i wynikających z niego wniosków, inaczej instrument ten traci sens jako narzędzie kontroli i inicjowania dyskusji nad sprawami gminy.
Odpowiedź na interpelację radnego Mamzera pozostawia wszystkich w punkcie wyjścia. Czy burmistrz przeanalizuje wskazane przez radnego scenariusze? Mamy nadzieję, że tak. Na pewno burmistrz Kuryłło nie chce, by Mieszkańcy gminy Kamień pozostali w przekonaniu, że może likwidacji Mariny nie warto analizować, bo trzeba dbać o prezesa spółki i członkinię Rady Nadzorczej, którzy kandydowali do Rady Powiatu z komitetu „Nasza Gmina Nasz Powiat”, wspierającego burmistrza. Albo, co gorsza, że burmistrz interpelacji po prostu nie zrozumiał.

To jakaś komedia Bareji w Kamieniu się dzieje. Ignorancja w ratuszu na każdym kroku poraża.
Odpowiedż taka w stylu pana Kuryłły, czy można było się spodziewać innej? Nie sądzę bo trzeba utrzymać kolesiostwo no nie?
a tak w ogóle to nie mamy pana płaszcza i co nam pan możesz zrobić.
Sebastian dotyka kolejnego trudnego, wyciszanego tematu. Jak przyjrzeć się tym wszystkim radom, zarządom to jest w czym kopać do końca tej kadencji.
To jeden z niewielu punktów o katastroficzny niż demokratyczny. Burmistrz sie zawsze ślizgał i dalej mu sie udaje. Republika Kolesiow ma sie bardzo dobrze. Po co oszczędzać skoro Gmina Kamien Pomorski to kraina miodem i mlekiem płynąca. Jest z czego brac 😀😀😀
Nie napisał bo:
a) nie zrozumiał
b) nie chce napisać prawdy.
Zdaje się, że prawda jest taka, że można sporo zaoszczędzić likwidując Radę Nadzorczą, zamieniając prezesa na kierownika i pozbywając się mundurowych emerytów, a zatrudniając młodych.
Tylko co wtedy ze wszystkimi znajomymi królika?
A tak to mieszkańcy znowu jak co roku dołożą do mariny do ciepłych posadek.
Aż mnie korci żeby sprawdzić czy na najbliższą sesję Kuryłło wygrzebie jakieś papiery i zaskoczy czymś radnego. Ostatnio się chyba tylko tym zajmuje w swojej „pracy” w urzędzie. A co bylejakości odpowiedzi – ktoś zaskoczony? Bo ja w ogóle