Wieczorny spacer w centrum Kamienia Pomorskiego. Samochód zatrzymuje się przy poboczu, na trawniku dzik. Nie ucieka. Idzie w stronę komisariatu policji. Kolejne zwierzęta krążą na terenie byłego budynku uzdrowiska Feniks przy ul. Szpitalnej.
To nie jest pojedynczy przypadek. Redakcja otrzymała w ostatnim tygodniu kilka zgłoszeń od mieszkańców, dokumentujących obecność dzików w tej samej okolicy. Raz w deszczu, przy jednym z dawnych budynków uzdrowiskowych, raz o zmierzchu, kilkadziesiąt metrów od zabudowań mieszkalnych.
Kamień Pomorski nie jest w tym osamotniony. Jak wynika z danych liczba zgłoszeń dotyczących dzików w miastach wzrosła z 1463 w 2018 r. do 8804 w 2025 r. W samej stolicy w 2025 r. odnotowano 341 kolizji z udziałem dzików i 121 przypadków ataków na ludzi. Eksperci mówią o wzroście populacji „niemal geometrycznym” – jedna locha rodzi od 6 do 12 prosiąt, część samic w miocie już w kolejnym roku jest gotowa do rozrodu.

Dlaczego dziki tak chętnie wybierają miasta? Bo mają tu to, czego w lesie brakuje: jedzenie pod dostatkiem i spokój. Polować na nie w mieście nie można. A odkąd obowiązują przepisy o afrykańskim pomorze świń (ASF), nie wolno ich też przewozić w inne miejsce, więc odłowienie i wywiezienie, dawniej standardowa metoda, przestało być opcją. Zostaje odstrzał redukcyjny albo nic.
Tu zaczyna się urzędowa część problemu. Zgodnie z art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego, decyzję o odłowie lub odstrzale redukcyjnym może wydać starosta, w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, ale tylko wtedy, gdy występuje „szczególne zagrożenie w prawidłowym funkcjonowaniu obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej”. Wniosek musi złożyć podmiot mający w tym interes prawny. Czy teren uzdrowiska się kwalifikuje? To pytanie, na które władze powiatu kamieńskiego będą musiały odpowiedzieć.
Jest jeszcze kwestia pieniędzy. Niektóre Regionalne Izby Obrachunkowe uznają odstrzał za zadanie zlecone, które powinien finansować wojewoda. Wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała twierdzi coś przeciwnego: to zadanie własne powiatu. Który pogląd przyjmą władze w Kamieniu Pomorskim, gdy przyjdzie co do czego?
Komenda Główna Policji ustaliła już zasady na wypadek, gdyby do odstrzału doszło: strzelać mogą wyłącznie wyznaczeni myśliwi, wyłącznie w nocy, z zachowaniem 150 metrów od zabudowań. W centrum miasta, przy szpitalu i uzdrowisku, ten warunek sam w sobie stanowi już nie lada wyzwanie.
Redakcja wystąpi do władz powiatu kamieńskiego i gminy Kamień Pomorski z pytaniem o dalsze postępowanie w tej sprawie. Odpowiedzi opublikujemy.
Jedno jest pewne, działań dotyczących dzików nie można finansować z gminnego programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Dzik nie jest zwierzęciem bezdomnym, jest zwierzęciem dziko żyjącym.
Problemy związane z niekontrolowanym zasiedlaniem miast przez dzikie zwierzęta mają charakter powszechny i narastający. Coraz częściej pojawiają się głosy, że zjawiska tego nie da się trwale wyeliminować, pozostają jedynie działania profilaktyczne. Ich skuteczne prowadzenie jest jednak utrudnione z uwagi na rozproszenie kompetencji podmiotów wyznaczonych do ich ochrony, tj. samorządów (w tym: sejmiku województwa, starosty, organu wykonawczego gminy: wójta, burmistrza, prezydenta), kół łowieckich, Powiatowych Lekarzy Weterynarii, Generalnego i Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Istotną rolę odgrywają także organizacje społeczne, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.
Pozostaje jeszcze inny problem a mianowicie odpowiedzialności za szkody komunikacyjne, związane z wtargnięciem na jezdnię zwierzęcia żyjącego w stanie wolnym i odpowiedniego oznakowania drogi. W orzecznictwie sądów powszechnych doszło do rozbieżności w kwestii tego, czy w przypadku nieustawienia przez zarządcę drogi znaku drogowego A-18b „dzikie zwierzęta” w miejscu, gdzie nastąpiło zderzenie ze zwierzyną dziko żyjącą, poszkodowany może dochodzić odszkodowania za zaniechanie od zarządy drogi.
Redakcja Fakty z Kamienia wystąpi do władz powiatu kamieńskiego i gminy Kamień Pomorski z pytaniem o dalsze postępowanie w tej sprawie. Odpowiedzi opublikujemy.

ooooo to wina Kuryły i Tuska jak nic :()))
Niekontrolowanie tematu dzików spowoduje ich przyrost. Niedługo będziemy musieli im drogi ustępować. Moje dziecko boi się iść do koleżanki. Nie jestem za zabijaniem ale za dyskusja na ten temat dzików w mieście już tak. Są mądre głowy i muszą coś wymyślić. Czy gdyby to były niedźwiedzie to też byśmy siedzieli cicho? W Bieszczadach już się ludzie boją
I co redakcja wystapi z zapytaniem i dziki zabiją ,redakcja bedzie dobrze sie z tym czuła ?kuracjuszom nie przeszkadzają ,i chyba nie sa groźne ,skoro ludzie latają za nimi z tel i zdjecia cykają ,nic nikomu nie robia to zostawcie je w spokoju
Dziki w miastach są problemem i trzeba o tym rozmawiać a nie udawać że problemu nie ma bo to żyjątka. Jeśli istnieje problem szczurów czy dzikich kotów to udajemy że ich nie ma? Opracowujemy programy jak można sobie z tym radzić a nie omijać temat bo za chwilę będziesz jechał na rowerze slalomem omijając lochę z dziczkami. I trzeba wystąpić do burmistrza jak to widzi dalej. Każda sytuacja może znaleźć rozwiązanie gdy się o niej rozmawia i analizuje