Dziwnów dołączył do listy gmin, które odpowiedziały na pytanie o koszty obsługi prawnej w ustawowym terminie. Wcześniej zrobiły to Kamień Pomorski i Golczewo. Pytanie było identyczne, wysłane do wszystkich gmin powiatu kamieńskiego. Odpowiedzi przyszły z jednym wyjątkiem.
Kamień Pomorski rozlicza się z konsorcjum radców Sebastiana Wojciechowskiego i Dennisa Warcholaka. W 2025 roku kosztowało to gminę 223 480,95 zł – 64 318,95 zł zastępstwa procesowego i 159 162 zł stałej obsługi. Za pierwszy kwartał 2026 roku doszło kolejne 42 681 zł. Odpowiedź przyszła w terminie.
Golczewo korzysta z tego samego konsorcjum radców Sebastiana Wojciechowskiego i Dennisa Warcholaka. 2025 rok: 126 909 zł, z czego 124 080 zł to stała obsługa, reszta zastępstwo procesowe. W pierwszym kwartale 2026 roku zastępstwa procesowego nie było wcale, sama stała obsługa kosztowała 31 950,60 zł. Odpowiedź przyszła w terminie.
Dziwnów ma inny model: osobna kancelaria dla urzędu i jednostek, osobna dla rady miejskiej. Urząd obsługuje Kancelaria Radcy Prawnego Katarzyny Kantorskiej. W 2025 roku 25 389,97 zł zastępstwa i 121 248,41 zł stałej obsługi brutto. Za pierwszy kwartał 2026 roku doszło 6240 zł zastępstwa i 20 259,46 zł stałej obsługi brutto. Doszła też jednorazowa pomoc prawna Kancelarii Macieja Sójki za 1845 zł. Radę Miejską obsługuje osobno Kancelaria Pawła Brzezińskiego -14 760 zł w 2025 roku, bez żadnego zastępstwa procesowego, a za pierwszy kwartał 2026 roku kolejne 4059 zł. Odpowiedź, tak jak w Golczewie i Kamieniu Pomorskim, przyszła w ustawowym terminie.
Gminy powiatu kamieńskiego wiedzą, że dane o kosztach obsługi prawnej są jawne i nie mają nic do ukrycia. Świerzno nadal nie odpowiedziało. Do tematu wrócimy.
Mieszkam w gminie Świerzno.w cyrku się już nie śmieję
Moim zdaniem jeżeli ktoś ukrywa to powinno się tym zająć CBA
Moim zdaniem jeżeli ktoś ukrywa to powinna się tym zająć prokuratura
Ten portal pokazuje że komentarze mogą być pełne kultury i rzeczowe. Na tamtym chamstwo i prostactwo. O czym to świadczy o czytelnikach ? Czy właścicielu?
Skoro wszystkie gminy podają dlaczego Świerzno nie podaje? Coś próbują ukryć?
I znowu zostaje jedno bardzo proste pytanie: dlaczego Świerzno milczy? Kamień Pomorski odpowiedział. Golczewo odpowiedziało. Dziwnów odpowiedział. To samo pytanie, ten sam zakres informacji, te same publiczne pieniądze. Tylko w Świerznie najwyraźniej odpowiedź wymaga jakiejś wyjątkowo skomplikowanej operacji. Czy koszty obsługi prawnej są tajemnicą? Czy może chodzi o jakieś prywatne znajomości, powinowactwa albo inne zależności? Nie wiemy. I właśnie dlatego urząd powinien odpowiedzieć jasno, konkretnie i dokumentami, zamiast pozostawiać mieszkańcom pole do domysłów. Wójt Świerzna potrafi znaleźć czas, żeby jeździć po telewizjach i radiach, opowiadać o hejcie, atakach i tym, jak bardzo jest niesprawiedliwie traktowany. Może więc przy okazji warto zapytać, jak wyglądają takie służbowe wyjazdy: jaki jest cel delegacji, kto za nią płaci i jaki interes gminy jest w ten sposób realizowany? Bo jeżeli celem wyjazdu jest wyłącznie pożalenie się przed kamerą, wypicie sojowego latte w Starbucksie w Kaskadzie i przy okazji obejrzenie nowego zegarka w Aparcie, to mieszkańcy mogliby przynajmniej wiedzieć, czy robi się to prywatnie, czy w ramach obowiązków służbowych. Oczywiście to ironia. Natomiast pytanie o pieniądze już ironiczne nie jest. Jawność finansów gminy to nie hejt. Pytanie o faktury, umowy, kancelarie i delegacje to nie atak. To zwykła kontrola tego, jak wydawane są pieniądze mieszkańców. I zamiast kolejnego medialnego lamentu naprawdę wystarczyłaby jedna rzecz: odpowiedź.
Jak to czytam to mam ochotę jako zwykły obywatel RP zadać Drozdowiczowi te pytania w ramach informacji publicznej.
Ciekawe co napisze mi w odmowie?
Że mnie nie lubi?
Bo nie muszę wiedzieć?
Bo jest zawalony robotą i wyjazdami i nie ma kto przygotować odpowiedzi?
Bo urzędnicy mają za dużo faktur w promocji do opisania?
Czy sekretarz ma opracowany jeden wzór negatywnej odpowiedzi na takie pytania?
Trzeba przeprowadzić mały teścik na transparentność gminy nowych szans
No właśnie taki „test transparentności” mógłby się okazać bardzo ciekawy. Bo odnoszę wrażenie, że w Świerznie łatwiej nagrać kolejną rolkę z zastępczynią, przeciąć wstęgę, pokazać inwestycję i opowiedzieć o sukcesie, niż po prostu odpowiedzieć na konkretne pytanie dotyczące publicznych pieniędzy. A przecież pytanie o wydatki gminy to nie hejt. To nie atak. To nie „nagonka”. To zwykłe pytanie obywatela do urzędu. Tylko że tutaj najwyraźniej każda niewygodna kwestia może za chwilę zostać przedstawiona jako kolejny „atak na wójta ze wszystkich stron”. Potem jeszcze wywiad, radio, telewizja i opowieść o tym, jak ciężko rządzić, kiedy ludzie ośmielają się pytać.
Momentami można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia nie z wójtem jednej z zachodniopomorskich gmin, tylko z lokalnym Kazimierzem Wielkim: przed nim w Świerznie rzekomo nie było nic, gnojówka płynęła ulicami, mieszkańcy mieszkali w lepiankach, a na każdej wsi telefon miał wyłącznie sołtys. Teraz za to jest XXI wiek, Facebook, rolki, promocja i komunikacja. Został tylko jeden drobny problem: na konkretne pytanie trzeba jeszcze czasem konkretnie odpowiedzieć. Więc rzeczywiście warto pytać. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy obywatel dostanie informację, czy kolejny wykład o hejcie, atakach i niewdzięczności społeczeństwa.
Bo transparentność najlepiej wygląda nie na rolce. Najlepiej wygląda w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną.
Brawo Ania. Brawo. Trzymamy kciuki. Jeszcze trochę. Zaraz się utopią we własnych zeznaniach
Trzeba spytać skarbnika ze Świerzna, on to musi wiedzieć.