Ministerstwo Infrastruktury zaprezentowało założenia Zintegrowanej Sieci Kolejowej (ZSK), dokumentu, który ma wyznaczać docelowy kształt sieci kolejowej w Polsce. Analogię przywoływaną przez autorów planu zna każdy: w latach 90. powstał podobny dokument dla autostrad i dróg ekspresowych, który przez kolejne dekady był konsekwentnie realizowany, niezależnie od zmieniających się rządów. ZSK ma być dla kolei tym samym. Dla powiatu kamieńskiego, regionu od lat omijanego przez inwestycje kolejowe, plan zawiera kilka pozycji, które mogłyby zmienić dosłownie wszystko. Gdyby je zrealizowano.
Co w planie dla naszego regionu
Najważniejsze dla powiatu kamieńskiego są trzy punkty. Po pierwsze, budowa nowej linii kolejowej Kamień Pomorski -Trzebiatów wzdłuż pasa nadmorskiego. Linia ma być elementem tzw. Magistrali Bałtyckiej i biec w pobliżu kurortów: Dziwnówka, Pobierowa, Rewala i Niechorza, a więc nie śladem przedwojennej linii przez Świerzno i Karnice, lecz zupełnie nowym korytarzem. Po drugie, w ramach tej samej Magistrali Bałtyckiej planowana jest modernizacja trasy Szczecin – Gdańsk do prędkości 200 km/h z rozważanym wariantem przez Goleniów, Kamień Pomorski i Trzebiatów. Po trzecie, odbudowa linii Wysoka Kam. – Płoty – Świdwin – Połczyn-Zdrój, która przywróciłaby kolej m.in. do Golczewa.
Osobno warto odnotować plan budowy Kolei Dużych Prędkości Poznań- Gorzów Wlkp. – Szczecin, choć ta inwestycja dotyczy przede wszystkim stolicy województwa. Gdyby KDP powstała, dojazd ze Szczecina do Warszawy skróciłby się do niecałych trzech godzin, co siłą rzeczy poprawiłoby dostępność całego regionu, w tym powiatu kamieńskiego.
Kolej wróci przez wojsko, nie przez popyt
Warto zatrzymać się przy jednym zdaniu z dokumentu, które mówi więcej o regionie niż niejeden raport społeczno-gospodarczy. Odbudowa linii przez Golczewo ma mieć, cytat – „przede wszystkim znaczenie militarne oraz towarowe”. Nie pasażerskie. Nie turystyczne. Nie dlatego, że mieszkańcy Golczewa, Reska czy Barwic zasługują na normalny dostęp do transportu zbiorowego. Lecz dlatego, że linia ma zapewniać alternatywny dojazd do portu w Świnoujściu i służyć logistyce obronnej.
To gorzka diagnoza. Przez dekady region był zbyt mały i zbyt peryferyjny, żeby inwestycja kolejowa miała sens ekonomiczny. Teraz, gdy geopolityka wymusza rozbudowę infrastruktury krytycznej na wschodniej flance NATO, kolej wraca przy okazji, jako produkt uboczny potrzeb obronnych. Można się cieszyć, że wraca w ogóle. Można też zapytać, dlaczego dopiero teraz i pod jakim warunkiem. Mieszkańcy mają prawo do obu reakcji jednocześnie.
Historia, która nakazuje powściągliwość
Brzmi imponująco. Problem w tym, że powiat kamieński słyszał obietnice kolejowe już wcześniej. Linia przez Świerzno i Karnice, ta sama, która miałaby stanowić alternatywny przebieg Magistrali Bałtyckiej, istniała przed wojną i nigdy nie doczekała się odbudowy. Golczewo straciło połączenie kolejowe dekady temu i temat od lat krąży w dokumentach planistycznych, nie przekształcając się w realne działania. Elektryfikacja linii do Szczecina dotarła do regionu dopiero w latach 70. i 80. Prędkość 160 km/h w 2022 roku. Dokument słusznie diagnozuje tę geografię wykluczenia.
ZSK nie jest planem z harmonogramem i finansowaniem. To dokument wyznaczający docelowy układ sieci analogicznie do planów autostradowych z lat 90., które realizowano przez 30 lat i które wciąż nie są w pełni ukończone. Czas realizacji konkretnych odcinków zależy od kolejnych rządów, kolejnych budżetów, kolejnych priorytetów. Linia Kamień Pomorski – Trzebiatów, nawet jeśli znajdzie się w dokumencie docelowym, może czekać na realizację dłużej niż niejeden czytelnik tego tekstu.
Co to oznacza w praktyce
Dla mieszkańców powiatu kamieńskiego znaczenie ma nie tyle sama treść dokumentu, co to, czy znajdzie się w nim dostatecznie mocne umocowanie dla inwestycji w tym regionie. Plan ZSK, jeśli rzeczywiście zostanie przyjęty i konsekwentnie wdrażany na wzór planów drogowych, daje szansę na coś, czego dotychczas brakowało: instytucjonalne zakotwiczenie przyszłych inwestycji kolejowych, które nie znikną wraz ze zmianą rządu.
Pytanie, które powinni zadawać lokalni samorządowcy, i które my zadajemy, brzmi inaczej niż zwykle przy okazji ministerialnych prezentacji. Nie: czy to piękne plany? Lecz: w jakim horyzoncie czasowym konkretne odcinki mają szansę trafić do programów inwestycyjnych? Jakie środki są przewidywane? Który wariant Magistrali Bałtyckiej, przez Kamień Pomorski czy przez Stargard i Łobez, jest preferowany i dlaczego? Burmistrzowie i wójt gmin powiatu i marszałek województwa powinni znać odpowiedzi na te pytania i aktywnie zabiegać o korzystne dla regionu rozstrzygnięcia, zanim dokumenty planistyczne na kolejnych szczeblach zamkną warianty.
ZSK to szansa, realna, pierwsza od dekad. Ale szanse w polskim kolejnictwie zdarzały się już wcześniej. Różnica między planem a szyną w ziemi to zwykle kilkanaście lat i kilka miliardów złotych. Trzymamy rękę na pulsie.
redakcja faktyzkamienia.pl
Marzenia warto mieć