Kilka dni temu przy torach kolejowych w Międzyzdrojach leżał kot. Prawdopodobnie po wypadku, bez pomocy, bez szans na przeżycie bez interwencji człowieka. Pan Dariusz Louis Szymański nie przeszedł obojętnie. Zabrał go do weterynarza i zawiózł do kliniki w Szczecinie. Dziękujemy Panu Dariuszowi – to dzięki niemu kotek w ogóle ma szansę.
Wieści z kliniki są ostrożnie dobre. Lekarze już szykowali się na eutanazję, gdy stan kota nagle się poprawił. Zaczął jeść – a u kotów to krytyczny sygnał powrotu do życia. Samodzielnie siada.
Ale przed nim jeszcze długa droga. Wstępne zdjęcia RTG sugerują przerwany rdzeń kręgowy. Żeby wiedzieć więcej, potrzebny jest tomograf – koszt 2000 zł. Jeśli pojawi się choć cień szansy na operację – kolejne 7500 zł. A każdy dzień pobytu w klinice to ok. 400 zł.
Kotek jest wolno żyjący – nie ma właściciela, który pokryje koszty. Pan Dariusz zrobił już więcej niż większość z nas by zrobiła. Teraz kolej na nas.
Jeśli możesz – wesprzyj zbiórkę. Wchodząc na stronę przewiń i wyzeruj suwak prowizji portalu – wtedy cała kwota trafi do kota, nie do serwisu.