To krótka, ale bardzo wymowna wiadomość od naszego Czytelnika. Wczoraj próbował dostać się z Kamienia Pomorskiego do Poznania. Teoretycznie wszystko wyglądało prosto: pociąg z Kamienia Pomorskiego, przesiadka w Wysokiej Kamieńskiej i dalsza podróż.
Teoretycznie, bo w praktyce wystarczyło 15 minut opóźnienia, żeby cały plan się rozsypał.
Pociąg z Kamienia Pomorskiego miał odjechać o 15:50. Na przesiadkę w Wysokiej Kamieńskiej pasażer miał zaledwie 5 minut. Gdy skład złapał opóźnienie, dalsze połączenie po prostu uciekło. Zamiast normalnej podróży zaczęło się szukanie objazdów, czekanie na kolejny pociąg, kombinowanie przez Szczecin i kolejne przesiadki.
I tu pojawia się zasadnicze pytanie: czy naprawdę tak ma wyglądać transport publiczny w powiatowym mieście?
Problem nie jest jednostkowy. Jak wskazuje czytelnik, opóźniony pociąg relacji Szczecin – Świnoujście jest przyczyną opóźnień połączenia o 15:50. Skład jadący do Kamienia Pomorskiego często musi czekać w Wysokiej Kamieńskiej, przez co pasażerowie później tracą możliwość spokojnej przesiadki.
To pokazuje jedną rzecz: rozkład jazdy wygląda dobrze tylko na papierze. W realnym życiu kilka lub kilkanaście minut opóźnienia oznacza dla pasażera utratę dalszego połączenia i kilka dodatkowych godzin problemów.
Dlaczego nie można ustawić połączenia z Kamienia Pomorskiego tak, aby podróżni mieli realny, a nie symboliczny czas na przesiadkę w Wysokiej Kamieńskiej?
Dlaczego mieszkańcy mają ponosić konsekwencje źle skomunikowanych połączeń?
Do tego dochodzi obraz samego dworca w Kamieniu Pomorskim. Kasy zamknięte, biletu w okienku kupić się nie da, a w środku nadal straszą naklejki „Zachowaj odstęp” z czasów pandemii COVID-19. Trudno nie odnieść wrażenia, że czas się tam po prostu zatrzymał.

Chociaż do godziny 16:00 człowiek może jeszcze w okolicy dworca zjeść pasztecika albo obiad. Później zostają właściwie kabanosy, sucha bułka i woda z pobliskiego dyskontu. Jeśli ktoś musi czekać dłużej, trudno mówić o normalnym zapleczu dla pasażerów.
A przecież wielu mieszkańców pamięta czasy, gdy dworzec tętnił życiem. Byli ludzie, był ruch, była obsługa, był kiosk z gazetami. Dziś zostaje poczekalnia, zamknięte kasy i pasażer, który ma sobie jakoś poradzić.
Ten głos Czytelnika to nie narzekanie dla samego narzekania. To pytanie o podstawową rzecz: czy mieszkańcy Kamienia Pomorskiego i okolic mają prawo do normalnego, przewidywalnego transportu publicznego?
Bo dziś wygląda to tak, jakby pasażer był ostatnim elementem, o którym ktokolwiek myśli przy układaniu rozkładu jazdy.
Dworzec PKP to obraz Kamienia Pomorskiego i rządów burmistrza, kiedy wreszcie tego koniec? Referendum
Dworzec to własność PKP i nie podlega burmistrzowi
„Wizytówka” pseudo dworca jest obrazem całego miasta i zarządzania przez obecną władzę. Turysta wjeżdżając do miasta zwanego siedzibą powiatu. Od razu wyrabia sobie opinię. Czy tak trudno negocjować z PKP?! Czy brak chęci, czy też może umiejętności. Pewno jedno i drugie. Oczywiście również kasy brak. Bo kasa dla swoich…my wiemy.