5

Nowe wiadomości

Sąd nie zostawił suchej nitki na decyzji prokuratora. Sprawa petycji z BIP wraca do początku

Sąd nie zostawił suchej nitki na decyzji prokuratora. Sprawa petycji z BIP wraca do początku

Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim uchylił postanowienie Prokuratury, która odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie publikacji w BIP Urzędu Miejskiego w Kamieniu Pomorskim listy osób podpisanych pod petycją. Prokurator uznał, że samo imię i nazwisko nie identyfikuje człowieka. Sąd nazwał to stanowisko błędnym i sprzecznym z ugruntowanym porządkiem prawnym. W lokalnej sprawie bez wysiłku można rozpoznać, kto podpisał petycję – stwierdził sąd. Postanowienie sądu jest druzgocące dla prokuratora. Sąd nakazał bezwzględne zbadanie, czy upublicznienie listy 500 nazwisk mogło stanowić celowe działanie ukierunkowane na wywarcie efektu mrożącego, zniechęcenie mieszkańców do publicznej krytyki władzy lokalnej czy wręcz ich środowiskowe napiętnowanie, musi zostać bezwzględnie zbadana w toku dochodzenia”. Co teraz zrobi prokurator?

Co się stało

Między 5 a 13 listopada 2025 r. na stronie BIP Urzędu Miejskiego w Kamieniu Pomorskim wisiała lista osób, które podpisały się pod petycją w sprawie wycinki drzew na placu 5 Marca. Razem z listą dane osoby, która petycję złożyła.

Wioletta Zawakiewicz zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. 30 stycznia 2026 r. Prokuratura Rejonowa w Kamieniu Pomorskim odmówiła wszczęcia dochodzenia. Powód? Brak znamion czynu zabronionego.

Argumentacja prokuratury brzmiała mniej więcej tak: samo imię i nazwisko, bez adresu czy daty urodzenia, nie pozwala jednoznacznie zidentyfikować osoby, więc nie jest to danymi osobowymi w rozumieniu przepisów. Na poparcie tej tezy prokurator powołał się na motyw 26 RODO.

Wioletta Zawakiewicz się nie zgodziła i wniosła zażalenie. Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim, Wydział II Karny, rozpoznał je 29 czerwca 2026 r. i w całości przyznał jej rację.

Dlaczego sąd nie zgodził się z prokuratorem

Sąd rozłożył argumentację prokuratury na czynniki pierwsze i nie zostawił na niej suchej nitki.

Po pierwsze, imię i nazwisko jest wymienione jako pierwszy z możliwych identyfikatorów służących do ustalenia tożsamości człowieka. Żaden przepis, unijny czy krajowy, nie stanowi, że imię i nazwisko muszą iść w parze z adresem, datą urodzenia czy PESEL-em, żeby uznać je za dane osobowe.

Po drugie, i to najważniejszy argument, liczy się lokalny kontekst. Sąd podkreślił, że trzeba patrzeć na to, jakimi dodatkowymi informacjami dysponuje, albo może bez trudu zdobyć, osoba trzecia. A tu mamy konkretną sprawę (wycinka drzew), konkretne miejsce (pl. 5 Marca) i małą społeczność lokalną. W takich warunkach zestawienie nazwiska z faktem poparcia danej sprawy wystarczy, żeby sąsiedzi, znajomi czy urzędnicy bez trudu rozpoznali, o kogo chodzi. Taka informacja przestaje być anonimowa.

Po trzecie, prokurator miał już wszystko, czego potrzebował. Zanim wydał postanowienie o odmowie, zdążył ustalić, który urzędnik opublikował plik w BIP, i uzyskać potwierdzenie na piśmie, że w petycji nikt nie zgodził się na ujawnienie swoich danych. Skoro te ustalenia już były, argument o „braku znamion” się nie broni.

Po czwarte, petycja to nie to samo, co lista poparcia. Ustawa o petycjach pozwala, za zgodą, upublicznić dane osoby, która petycję złożyła. Nie daje jednak żadnej podstawy do publikowania danych osób, które petycję tylko podpisały. Sąd nazwał taką listę osobnym zbiorem danych, a jej publikację, wprost złamaniem zasady ograniczenia celu przetwarzania danych.

Po piąte, urząd nie jest tarczą ochronną dla urzędnika. Prokurator sugerował, że to może być tylko sprawa administracyjna dla UODO, a nie karna. Sąd się z tym nie zgodził: to, że za naruszenie odpowiada instytucja, nie zwalnia z odpowiedzialności konkretnej osoby, która fizycznie upubliczniła dane.

Po szóste, nie trzeba udowadniać szkody. Przestępstwo z ustawy o ochronie danych osobowych jest dokonane już w momencie samego bezprawnego przetworzenia danych, czyli w chwili kliknięcia „publikuj”. Nie trzeba wykazywać, że komuś stała się jakaś konkretna krzywda.

Po siódme, prokurator zapomniał o jednym przepisie. Wioletta Zawakiewicz w swoim zawiadomieniu wskazywała także na możliwe niedopełnienie obowiązków służbowych przez urzędnika. Prokurator to zignorował. Sąd zauważył tę lukę.

Po ósme, Sąd zwrócił uwagę na coś, co łatwo przeoczyć: adresatem petycji był Urząd Miejski, reprezentowany przez burmistrza. To urząd, którego dotyczyła krytyka zawarta w petycji, ujawnił dane osób, które się pod nią podpisały, czyli dane swoich potencjalnych oponentów w sprawach publicznych. To nie jest neutralny wyciek, to urząd, którego dotyczyła krytyka, ujawnił dane krytykujących go osób. Zdaniem sądu „podnoszona przez skarżącą teza, że upublicznienie listy 500 nazwisk mogło stanowić celowe działanie ukierunkowane na wywarcie efektu mrożącego, zniechęcenie mieszkańców do publicznej krytyki władzy lokalnej czy wręcz ich środowiskowe napiętnowanie, musi zostać bezwzględnie zbadana w toku dochodzenia”.

Gdyby śledztwo wykazało, że urzędnik działał świadomie, żeby ujawnić, kto sprzeciwia się władzy, mielibyśmy do czynienia z zamiarem bezpośrednim popełnienia przestępstwa, nie przypadkiem, a celowym działaniem, które zwiększa i winę, i społeczną szkodliwość czynu. Nawet jeśli śledztwo wykluczy taki cel, sąd zaznaczył, że zostaje zamiar ewentualny: rezygnując z pełnej anonimizacji i udostępniając listę 500 osób nieograniczonemu kręgowi odbiorców, urzędnik co najmniej godził się na to, że łamie prawo.

Co teraz

Sąd uchylił postanowienie prokuratury i zwrócił sprawę do dalszego prowadzenia. Wskazał wprost, co ma zostać zrobione:

• przesłuchać zidentyfikowanego urzędnika, jako świadka, a jeśli okoliczności na to wskażą, jako podejrzanego i zapytać go o to, jak i dlaczego doszło do publikacji oraz czy działał na czyjeś polecenie;

• przesłuchać Inspektora Ochrony Danych Urzędu Miejskiego w Kamieniu Pomorskim o procedury bezpieczeństwa, szkolenia z RODO i to, czy incydent w ogóle zgłoszono do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych;

• ocenić czyn nie tylko z ustawy o ochronie danych osobowych, ale też pod kątem art. 231 § 1 k.k., czyli przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, ze szkodą dla interesu publicznego lub prywatnego;

• ocenić, na ile szkodliwy społecznie był ten czyn, biorąc pod uwagę, że dotyczył danych aż 500 osób.

Sąd wyraźnie zastrzegł, że na tym etapie w żaden sposób nie przesądza, jak sprawa się skończy. Jego rola ograniczała się do sprawdzenia, czy odmowa wszczęcia śledztwa była zasadna i uznał, że nie była, bo była przedwczesna. Co dalej zrobi z tym prokurator, zależy już wyłącznie od niego.

Formalnie sprawa wraca więc do punktu, w którym powinna się znaleźć już w styczniu. Pozostaje czekać, czy przy drugim podejściu prokuratura przeprowadzi postępowanie tak, jak nakazał sąd, czy będzie szukać kolejnych sposobów, żeby sprawy nie ruszyć z miejsca. Tylko po co?

Przepisy o ochronie danych osobowych znane są w Polsce od 1997 roku, niemalże 30 lat. Przez ten czas zdążyliśmy się przyzwyczaić do kabaretowych tekstów, o wywoływaniu w przychodni numerami „pacjent nr 12”, a  w niektórych miejscach jednostkami chorobowymi  “pacjent z cukrzycą”, a spółdzielnie mieszkaniowe zdejmowały z klatek schodowych listy lokatorów, żeby czasem nie ujawnić, kto tam mieszka. Ludzie w całym kraju od lat wiedzą, że samo imię i nazwisko to dane osobowe, łącznie, jak się okazuje, z tymi, którzy o RODO robią sobie żarty przy kawie. Tylko prokuratorowi w Kamieniu Pomorskim trzeba to było najwyraźniej przypomnieć postanowieniem sądu.

W galerii uzasadnienie Sądu

Subskrybuj
Powiadom o
guest
19 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Mieszkaniec
Mieszkaniec
7 lipca, 2026 4:54 pm

To nie jest pierwszy przypadek że sąd nie zostawił suchej nitki na prokuraturze w Kamieniu. Proponuję poinformować telewizję . To jest bardzo potrzebne .

kapsel
kapsel
9 lipca, 2026 9:49 am
Odpowiedź do  Mieszkaniec

Państwo w Państwie można powiadomić

cypis
cypis
7 lipca, 2026 2:56 pm

do telewizji z tym jak to nagłośnią jeszcze bardziej to wtedy wszystkie instytucje które są tym zainteresowane zaczną sypać kary pieniężne

Gienio
Gienio
7 lipca, 2026 10:41 am

Albo „pacjent z hemoroidami„ 🙂A na poważnie to to jest przykre. Brawo dla pani Wioli że walczy bo też na pewno spotyka ją ża to wiele przykrych sytuacji

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 10:36 am

Jak się nie chce to się nic nie zrobi. Tyle w temacie

Mieszkanka
Mieszkanka
7 lipca, 2026 9:43 am

Myślę że już za dużo tych umorzeń. Jest jakaś granica. Przelało się

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 9:42 am

Ale wstyd dla prokuratury??!?!??!?!?!

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 9:34 am

Podoba mi się kierunek w jakim idzie sąd. Ciekawe czy to będzie trwały trend w Kamieniu Pom., w którym sąd jest od ochrony zwykłego człowieka a nie klepania decyzji pasujących władzy. Tak rozumiem niezależne sądownictwo. Do dzisiaj była to dla mnie tylko teoria

Problem
Problem
7 lipca, 2026 9:23 am

Szkoda że tej sędziny nie było przy wiacie w Jarszewie

Anoninimka
Anoninimka
7 lipca, 2026 9:20 am

Jestem usatysfakcjonowana postanowieniem sądu. Uzasadnienie – dla mnie – perełka. Przemyślane, logiczne i bardzo szerokie. Oby to był początek zmian na lepsze w tym sądzie. I szkoda, że w przypadku wiaty nie było takiego sędziego

cypis
cypis
7 lipca, 2026 9:02 am

artykuł pisany czatem GPT?

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 11:16 am
Odpowiedź do  cypis

Ha ha, raczej własnym mozgiem

Szkło kontaktowe
Szkło kontaktowe
7 lipca, 2026 10:21 am
Odpowiedź do  cypis

Artykuł pisany postanowieniem sędzi. Warto przeczytać

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 10:01 am
Odpowiedź do  cypis

to nie ten portal. może nie rozróżniasz kolorów (hahaha)

Rudolf
Rudolf
7 lipca, 2026 8:45 am

Ktoś komuś utarł nosa.
Dzięki Fakty za bieżące informacje

Marek
Marek
7 lipca, 2026 8:22 am

Czekamy teraz na ruchy prokuratury a pózniej zobaczymy co się będzie działo, jak tam zadziała burmistrz?

Boski wiatr
Boski wiatr
7 lipca, 2026 8:16 am

Prawo stanowi, a nie mówi! Uczyć się.

Anonim
Anonim
7 lipca, 2026 9:31 am
Odpowiedź do  Boski wiatr

Zdrowa krytyka jest zawsze w cenie. Przyjąłem!

Nie mądruj się
Nie mądruj się
7 lipca, 2026 8:59 am
Odpowiedź do  Boski wiatr

W języku polskim oba sformułowania są poprawne, ale pełnią zupełnie inne funkcje. W publicystyce czy codziennych rozmowach zwrot „prawo mówi” jest w pełni akceptowany i używany jako skrót myślowy. Ucz się!

19
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x