Wzdłuż polskiego wybrzeża powstaje coraz więcej luksusowych hoteli, coraz bliżej linii brzegowej. Naukowcy ze Stacji Morskiej Uniwersytetu Szczecińskiego w Międzyzdrojach tłumaczą mechanizm: inwestycje w pasie ochronnym wymagają zgody dyrektora Urzędu Morskiego, a ten bierze wtedy na siebie odpowiedzialność za ochronę brzegu, także finansową, na koszt podatników.
Argumenty za zabudową wydają się mocne: w ostatnich latach w rejonie Świnoujścia i Międzyzdrojów nie było poważnych sztormowych zniszczeń, plaża w Świnoujściu przyrosła, wydmy zarosły krzewami, teren wygląda na stabilny. Naukowcy ostrzegają jednak, że to złudne poczucie bezpieczeństwa. Przykład: hotel Amber Baltic w Międzyzdrojach, podmyty przez sztorm w latach 90., wymagał później lat kosztownych prac zabezpieczających, o czym dziś mało kto pamięta.
Kluczowy problem to brak pamięci zbiorowej, po latach spokoju ludzie zapominają o zagrożeniu i budują na dynamicznych, potencjalnie niebezpiecznych terenach. Naukowcy wskazują też na rosnący poziom Bałtyku i zmieniający się charakter sztormów: kiedyś poważny sztorm zdarzał się raz na 10 lat, teraz sztormy przychodzą seriami, jeden po drugim.
Konkluzja badaczy: budować można, ale rozważnie i z odsunięciem od linii brzegowej. Nieprzewidywalność morza sprawia, że nikt, ani naukowcy, ani tym bardziej inwestorzy, nie jest w stanie z pewnością przewidzieć, co przyniesie przyszłość.
Na podstawie wyborcza.biznes
Brak wyobraźni powinien być finansowany z własnych pieniędzy
Przecież za pieniądze można wszytko!