Przy ulicy Wolińskiej w Kamieniu Pomorskim stoi sześć sygnalizatorów świetlnych. Ich zadanie brzmi prosto: włączyć się, gdy z pobliskiej strażnicy PSP wyjeżdża wóz bojowy, i zatrzymać ruch na tyle, by wóz strażacki mógł bezpiecznie wyjechać na drogę.
Nie włączyły się ani razu?
Sygnalizatory stanęły najprawdopodobniej wtedy, gdy budowano nową siedzibę Państwowej Straży Pożarnej, a więc przy okazji inwestycji, która miała unowocześnić kamieńską straż, nie tylko architektonicznie. Od tamtej pory minęło kilkanaście lat. Słupy stoją. Lampy są na miejscu. Podłączenia, jak twierdzą mieszkańcy, nigdy nie było.
Zdjęcia, które trafiły do redakcji, pokazują dwa z sześciu punktów na odcinku przy ulicy Wolińskiej biegnącym między strażnicą PSP a szkołą im. Stanisława Staszica, jeden przy wjeździe na teren siedziby pogotowia ratunkowego, drugi kilkadziesiąt metrów dalej, na wysokości warsztatów gastronomicznych ZSP i stołówki. Miejsce bardzo ruchliwe, wjazd do siedziby Starostwa. Konstrukcje wyglądają na sprawne, nowoczesne obudowy, brak śladów korozji, które sugerowałyby wieloletnie zaniedbanie fizyczne. Pytanie nie brzmi więc “czy się zepsuły”, tylko “czy w ogóle zostały uruchomione”.

Nie wiemy, czy sygnalizacja rzeczywiście powstała jako element inwestycji przy budowie strażnicy. Czy jako infrastruktura dodatkowa po inwestycji mająca poprawić bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego. Inwestycje tego typu nie kończą się bez odbioru technicznego, a przynajmniej nie powinny. Ktoś podpisał protokół odbioru. Ktoś zapłacił za urządzenia, montaż, prawdopodobnie też za projekt organizacji ruchu. Czy w dokumentacji przetargowej sprzed kilkunastu lat widnieje zapis o uruchomieniu systemu? A jeśli tak, kto odpowiadał za jego wdrożenie i dlaczego nigdy, jak twierdzą mieszkańcy, do niego nie doszło? I czy jest jeszcze szansa by uruchomić sygnalizację?
Redakcja skieruje pytania do burmistrza Kamienia Pomorskiego oraz starosty, odpowiednio zarządcy ulicy Wolińskiej i właściciela drogi powiatowej, dotyczące, m.in.: daty i kosztu instalacji sygnalizacji, przyczyn jej nieuruchomienia, ewentualnych umów serwisowych zawartych mimo braku funkcjonowania systemu oraz tego, czy sprawa była kiedykolwiek przedmiotem wewnętrznej korespondencji lub zgłoszenia usterki. Odpowiedzi opublikujemy, gdy tylko wpłyną.
Do tego czasu sześć sygnalizatorów na Wolińskiej pozostaje tym, czym jest od kilkunastu lat: elementem infrastruktury drogowej, który istnieje, ale nie działa i nikt, jak dotąd, nie potrafił wyjaśnić dlaczego.

To miasto całkowicie upada pod rządami pana Kuryłły i pana Malca
Zagrożenie występujące na tej ulicy dla pieszych jest niedocenianie lat. Od września do czerwca rano i po południu ruch jest bardzo duży – zarówno aut jak i pieszych którymi w dużej mierze są uczniowie kilku szkół i /lub obiektów sportowo- kulturalnych . Ponadto ulica jest od wielu lat przekraczana na wysokości ZSZ przez uczących się palaczy . Dopiero od roku znajduje się tablica informująca o prędkości . Te światła faktycznie nigdy nie działały . Dziwne że dyrektorzy placówek oświatowych a także rodzice dzieci nie wpłynęli na to aby zwiększyć bezpieczeństwo . Należy zaznaczyć że na Wolińskiej już były potrącenia . Kiedyś były zapytania dlaczego nie ma regularnych świateł lub zwalniaczy – władze twierdziły , że właśnie zwalniaczy być nie może w związku z wyjazdem straży . Może tak – może nie – nigdy po wyjeździe wóz strażacki nie rozwija maksymalnej prędkości – więc zwalniacze nie byłyby problemem . Na koniec – drodzy strażacy – zastanówcie się czy zawsze musicie od samego początku włączać syrenę – może czasem sam sygnał świetlny wystarczy ? Szczególnie w nocy . W okolicy jest całkiem sporo mieszkańców .
Może to zgłosić do nadzoru budowlanego? A przepraszam, nadzoru w tym powiecie też już nie ma
Zaplanowali, zrobili i nie korzystają. OSP dają radę to niepotrzebne są?
To kolejny dowód, że to miasto i powiat z kartonu i 2 sznurków