Na czerwcowej sesji, dzień po naszym artykule „Rehabilitacja dla Mieszkańców. Kuryłło obiecuje, RIO ostrzega, program nie istnieje”, radna Monika Kosińska złożyła interpelację. Pytała wprost, czy program polityki zdrowotnej w ogóle powstał, kto go opracował, ile kosztował i jakie opinie zdążył zebrać.
Projekt programu, poinformował w odpowiedzi burmistrz, został opracowany. Pierwotna wersja, zatytułowana „Zdrowe starzenie się – rehabilitacja i leczenie uzdrowiskowe”, trafiła do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji 5 lutego 2026 roku. Opinia AOTMiT była negatywna. Poprawioną wersję gmina wysłała dopiero 23 czerwca, a więc pięć dni po interpelacji radnej Moniki Kosińskiej i tydzień po naszym tekście. Zbieg okoliczności?
Burmistrz poinformował, że do Rady Miejskiej projekt trafi dopiero po uzyskaniu pozytywnej opinii AOTMiT. Innymi słowy: radni jeszcze go nie widzieli, bo widzieć nie mogli. Autorem dokumentu jest Szczecińskie Centrum Zdrowia SP ZOZ, wynagrodzone kwotą 5 tysięcy złotych. Do odpowiedzi burmistrz dołączył też samą negatywną opinię nr 22/2026 z 2 kwietnia 2026 roku.
Najciekawszy jest punkt o opiniach prawnych, a właściwie o ich braku. Burmistrz pisze, że „trwały bieżące konsultacje z obsługą prawną gminy”, ale formalnych opinii prawnych nie sporządzono. „Bieżące konsultacje” to nie to samo, co opinia prawna.
W tym miejscu warto wspomnieć, co Regionalna Izba Obrachunkowa w Szczecinie napisała już w kwietniu 2025 roku, ponad rok temu: finansowanie świadczeń zdrowotnych ze środków gminy wymaga zachowania procedury przewidzianej ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Jednym słowem burmistrz nie może zlecić zadania wskazanemu podmiotowi. Na uruchomienie programu w budżecie na 2026 rok zabezpieczono 200 tysięcy złotych. Wniosek o dofinansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia burmistrz złoży dopiero po uzyskaniu pozytywnych opinii AOTMiT i wojewody zachodniopomorskiego. Czyli po opiniach, których na dziś jeszcze nie ma.
Mieszkańcy gminy wciąż czekają na rehabilitację, o której burmistrz zapewniał ich od wielu miesięcy podczas sesji Rady Miejskiej. Teraz można ułożyć chronologię tego, o czym mówiono. Czwarty kwartał 2025 roku to pierwsza wersja projektu programu, luty 2026 to wniosek do AOTMiT, kwiecień to odmowa, czerwiec to poprawka złożona dopiero po interpelacji radnej.
Program, o którym radni słyszeli od miesięcy, formalnie nie istniał w momencie, gdy o nim mówiono. Istnieje od niedawna projekt, w wersji poprawionej, bez opinii prawnej, bez akceptacji AOTMiT i bez uchwały Rady Miejskiej. Czy to już program? Formalnie, jeszcze nie.

To sobie poczekają. Pewnie do następnych wyborów. A ponieważ to ostatnia kadencja Kuryłły to wszystko jasne
I tylko Borzyma szkoda bo on dalej w to wierzy.
Program polityki zdrowotnej trzymany w takiej tajemnicy, a powinni dać radnym na zasadzie konsultacji. Podejrzewam, że rehabilitacja zacznie się szybciej niż program zostanie formalnie przyjęty, organizm sam się zregeneruje, zanim urząd skończy procedurę
200 tysięcy zabezpieczone w budżecie, program bez opinii prawnej, bez zgody AOTMiT i bez uchwały rady, ale burmistrz na sesjach mówił o tym tak pewnie, że sam prawie się zapisałem na krioterapię. Dobra wiadomość też jest, przynajmniej pieniądze czekają cierpliwie. Tak jak my.
co zrobisz? tak się złożyło. Już właśnie wszystko było gotowe. Krysia od poniedziałku wkładała do koperty do wysłania. Ale akurat zepsuł się czajnik do kawy a potem zadzwoniła koleżanka że są promki w Biedronce. I tak zleciało do piątku. Akurat jak na złość w czwartek na sesji Kosińska o to pytała. To nieprawda że zabraliśmy się do pracy dopiero po jej interpelacji. Przecież tłumaczę, że tak się złożyło. Ten czajnik zasrany. Tak już by w środę poszło. Przed interpelacją.
Niech czekają i dalej głosują na bajkopisarzy to się doczekają – jak fontann na Placu 5 Marca