Pisaliśmy niedawno o wezwaniu, jakie wójt Świerzna skierował do naszej redakcji w sprawie pytań o drogi powiatowe. Wezwaniu, które wymagało od nas wykazania interesu publicznego w uzyskaniu informacji. Przy tej okazji zwróciliśmy uwagę na sprzeczność: gmina wydaje pieniądze publiczne na własny biuletyn w wersji papierowej, uznając to za działanie w interesie publicznym, ale kwestionuje, czy pytania o wydatkowanie tych samych pieniędzy to też interes publiczny. Zapytaliśmy więc o ten biuletyn wprost.
Gmina odpowiedziała. Numer 1/2026 pisma „W naszej gminie Świerzno” wydrukowała Drukarnia Kseniia Posmitiukh z Gryfic, w nakładzie 4000 egzemplarzy, za 12 600 zł brutto (zwolnienie z VAT). Na pytanie, czy przed zleceniem druku gmina przeprowadziła rozeznanie cenowe lub zapytanie ofertowe, odpowiedź brzmi: nie. Wybór drukarni, jak czytamy, nastąpił „na podstawie przepisów powszechnie obowiązującego prawa”. Gmina, która żądała od redakcji Faktów z Kamienia wykazania interesu publicznego w pytaniu o finansowanie dróg, nie zadała sobie trudu, by sprawdzić, czy te 12 600 zł to uczciwa cena rynkowa i ile wzięliby inni? Zlecono druk bez rozeznania cenowego. Bez pytania konkurencji o cenę.

Zapytaliśmy też, kto odpowiada za przygotowanie treści, skład graficzny i redakcję biuletynu. Gmina odpowiedziała, że robi to „podmiot, o którym mowa w pkt 1”, czyli drukarnia z Gryfic. Faktura nr 36/2026 potwierdza, że obok 4000 egzemplarzy katalogów szytych po 2,95 zł netto za sztukę, drukarnia obciążyła gminę osobną pozycją „skład graficzny” za 800 zł. Zdaniem wójta również za treść zawartą w biuletynie odpowiada podmiot, którego podstawowym działaniem zleconym przez gminę, był druk i skład -tak wynika z faktury. Naszą redakcję zadziwił fakt, że to Drukarnia z Gryfic, a nie pracownik Urzędu odpowiada za treści publikowane w biuletynie.
Za promocję gminy odpowiada referent ds. pozyskiwania środków pozabudżetowych, turystyki i promocji gminy, organizacji pozarządowych. Stanowisko to po wyborze 17 lipca 2024 roku w konkursie ogłoszonym przez wójta, zajmuje Karol Krzyżanowski zam. w Mrzeżynie.

Nakład też daje do myślenia. Gmina Świerzno liczy niespełna 3928 mieszkańców, wydrukowano 4000 egzemplarzy biuletynu, czyli więcej niż wynosi liczba mieszkańców łącznie z noworodkami. Ale logicznym jest, że mieszkańcy nie mieszkają pojedynczo. Gmina ma, według danych GUS, 1362 mieszkania. Gdyby biuletyn miał trafić do każdego z mieszkań po jednym egzemplarzu, wystarczyłoby niespełna 1400 sztuk. Gdzie trafiły pozostałe niemal 2600? Według informacji wójta, biuletyn „był wyłożony w różnych miejscach na terenie Gminy”. W jakiej ilości i gdzie? Nie wiadomo. Był też rozsyłany. W jakiej ilości i jaki koszt? Nie wiadomo. Jednak i tak pozostaje pytanie, gdzie jest reszta liczona w tysiącach? Odpowiedź wójta nie wskazuje, kto był odpowiedzialny za dystrybucję, mimo że zadaliśmy to pytanie.
Będziemy pytać dalej. Między innymi o wcześniejsze wydania biuletynu i koszt ich druku.
Nie tylko Świerzno
Prasa samorządowa od lat budzi spory wykraczające poza granice gminy. Według Stowarzyszenia Gazet Lokalnych gazety samorządowe stanowią nieuczciwą konkurencję wobec niezależnej prasy i funkcjonują jako biuletyny propagandowe. Zwraca też uwagę, że w roku wyborczym liczba takich wydawnictw samorządowych zwykle rośnie.
Podobne stanowisko od lat prezentuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która poparła projekt ustawy wprowadzającej bezpośredni zakaz wydawania prasy przez samorządy gminne, powiatowe i wojewódzkie, argumentując, że publiczne pieniądze nie powinny służyć promowaniu lokalnych włodarzy.
26 czerwca br. redakcja Faktów z kamienia zwróciła się do gminy Świerzno z następującymi pytaniami dotyczącymi papierowej wersji biuletynu pod nazwą „W naszej gminie Świerzno”,
oznaczonego jako numer 1/2026:
1. Na jakiej podstawie wybrano drukarnię, która odpowiadała za produkcję biuletynu „W naszej gminie Świerzno”? Proszę o podanie nazwy drukarni, której zlecono druk biuletynu.
2. Czy przed zleceniem druku Gmina Świerzno przeprowadziła rozeznanie cenowe lub zapytanie ofertowe dotyczące produkcji biuletynu? Jeśli tak, to proszę o podanie nazw podmiotów, do których skierowano zapytanie i czyje oferty wpłynęły?
3. Jaki był całkowity koszt druku? Prosimy o skan faktury (faktur)
4. Ile egzemplarzy biuletynu zostało wyprodukowanych?
5. W jaki sposób biuletyn został rozdysponowany mieszkańcom? Czy trafił do wszystkich gospodarstw domowych na terenie gminy, wybranych miejscowości, instytucji, czy był dostępny w punktach publicznych?
6. Kto odpowiadał za dystrybucję biuletynu ? Jaki był koszt dystrybucji
7. Jaki budżet przewidziano na ten cel w bieżącym roku?
9. Czy biuletyn jest finansowany w całości ze środków budżetu gminy Świerzno? Jeśli nie, prosimy o wskazanie innych źródeł finansowania.
10. Kto odpowiada za przygotowanie treści, skład graficzny oraz redakcję biuletynu?
26 sierpnia otrzymaliśmy poniższą odpowiedź.

Przy zamówieniach poniżej progu bagatelnego rozeznanie cenowe nie jest formalnym obowiązkiem, ale to właśnie ono chroni urzędnika przed takimi pytaniami, jak w tym artykule. W Mimirze, we wpisie o rozeznaniu rynku, dobrze widać, że wystarczy zapytać 2-3 firmy i zapisać porównanie cen, żeby po fakcie nie było wątpliwości co do kwoty. Zastanawiam się, czy przy kolejnym wydaniu biuletynu gmina zapyta więcej niż jedną drukarnię o wycene.
Wójt najwyraźniej wciąż wyobraża sobie dziennikarstwo lokalne jako panią z kawą przed telewizorem w salonie, czekającą, aż coś się wydarzy w gminie. Tymczasem portal spokojnie można prowadzić z telefonu w poczekalni na lotnisku w Sydney albo z laptopa w kawiarni na Manhattanie. Świat jakoś przestawił się na internet, Panie Wójcie, Może warto to zauważyć miedzy porywani nienawiści do seniorów. A poza tym, niech każdy spędza emeryturę, jak chce. Jeden na rowerze, drugi na działce, trzeci w podróży, piąty z książką a inny w pracy. Co Panu do tego, kto co robi w wolnym czasie? Jak będzie Pan na emeryturze to będzie Pan decydował o sobie. Trzeba się pogodzić z tym, że nie każdy musi Pana uważać za mądrego wójta, nawet na emeryturze. I że już tylko Biełsat TV panu została i do roboty, bo już tu sobie ostrzą ząbki inni by zostać wójtem. I dobrze. A swoją drogą za czyje pieniądze pan jeździ na te wywiady?
Świetny komentarz. Bez niepotrzebnego ujadania, żałosnych szlochów na wizji i w eterze i oczywiście tylko fakty a nie życzeniowe wyobrażenia o tym co się wydarzyło albo i nie.
Poziom nieosiągalny dla Pani przeciwników Pani Redaktor
Gdyby ktoś inny był wójtem byłoby uczciwiej, tak mi się wydaje. Może Pani Agnieszka albo Emilia ? A może Pani Anna ? Każda będzie lepsza.
Pierwiastek kobiecy?
już szkoli następczynie swoją
Włączyłem dziś do śniadania Radio Szczecin i przypadkiem trafiłem na rozmowę z wójtem gminy Świerzno. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że w jego opowieści historia gminy zaczyna się dopiero od jego kadencji. Tymczasem Świerzno miało włodarzy, radnych, pracowników i mieszkańców długo przed obecnym wójtem. Przypisywanie sobie niemal całego rozwoju gminy jest po prostu przejawem ogromnego ego i braku elementarnej pokory. Jeszcze bardziej niepokojąca jest narracja, w której każda krytyka, każde niewygodne pytanie i każda publikacja stają się „hejtem” albo „atakiem”. W samorządzie kontrola, pytania i krytyka są czymś normalnym, a nie zamachem na włodarza. Najpierw telewizja, teraz Radio Szczecin i kolejne żale na dwukadencyjność. Może zamiast wszędzie szukać wrogów, warto po prostu zaakceptować, że gmina nie jest prywatnym folwarkiem, a urząd wójta nie jest stanowiskiem dożywotnim. Trochę dystansu do siebie naprawdę by nie zaszkodziło.
A mnie najbardziej ubawiła ta paniczna próba odpowiedzi kiedy Pan Redaktor zapytał czy Drozdowicz odpowiada na pytania portalu? i to cudne: yyyyyy
Niestety ale Wójt , zagubił się już w swoich poczynaniach, tylko lansik !
Trochę dołożyć i byłyby dwa defibrylatory
A ile takich akcji było z tymi biuletynami ? Ile razy w roku ? To jest ciekawe.
„Gdyby biuletyn miał trafić do każdego z mieszkań po jednym egzemplarzu, wystarczyłoby niespełna 1400 sztuk”. A więc ? Poco druk 4 000 ?
Ludzie przetargi to jedna wielka lipa bo ceny są albo bardzo zawyżane albo bardzo niskie i cięcia na wszystkim. Powinno być zatrudnionych w każdej gminie po kilkadziesiąt osób które zajmowałyby się budową dróg, projektowaniem, remontami albo innymi sprawami które kosztują krocie. Ceny usług spadłyby dla gmin i to znacznie. Dodatkowo w przypadku niepowodzenia jest kogo pociągnąć do odpowiedzialności
Trzeba bezwzględnie patrzeć władzy na ręce i ten portal robi to naprawdę dobrze, popieram!
Przy tego typu zleceniach najniższa cena nie gwarantuje dobrze wykonanego zlecenia. Liczy się również zaufanie do wykonawcy, że wykona dobrą robotę na czas. Kwestia przetargów w Polsce wielokrotnie pokazywała, że ten kto proponuje najniższą cenę w cale nie oferuje dobrej jakości usług – co skutkuje marnowaniem pieniędzy podatników bo ktoś nie chciał dopłacić. Plus akurat taka cena za 4000 egzemplarzy, które nie tylko muszą być dla mieszkańców ale także mogą służyć jako promocja gminy poza jej granicami jest zupełnie normalna.
A może nie chodzi o cenę tylko właśnie o zapytanie innych podmiotów? I o ilość i kto potwierdził odbiór. I skąd gmina wiedziała że to jest drukarnia która ma dobrą jakość ? No skąd ?
Zgadzam się, ponad 6000 zł kosztowało nas 500 katalogów do hotelu, wszystkie były spartolone, bo Pan zapomniał czegoś zrobić. Oczywiście później umył ręce, że to wina naszych zdjęć, które przecież dostał…
pozostałe egzemplarze wyłożone zostały w toaletach publicznych gdyż się tylko do tego nadają. mam tylko nadzieje że papier nie jest za śliski 😉
W dobie Internetu to chyba przesada. Szkoda drzew
Fajnie się promować za pieniądze podatników. To już dezinfo nie wystarczy?!
Tu nie chodzi nawet o same 12 600 zł, ale o sposób wydawania publicznych pieniędzy. Gmina przyznaje, że nie przeprowadziła żadnego rozeznania cenowego ani nie sprawdziła ofert konkurencji, więc trudno mówić o realnej kontroli gospodarności tego wydatku. Dodatkowe pytania budzi fakt, że zlecenie otrzymała stosunkowo młoda drukarnia, a w lokalnym środowisku od dawna mówi się o jej powiązaniach towarzyskich z osobą zajmującą się promocją gminy. Jeżeli takich powiązań nie ma najprościej przeciąć spekulacje pełną transparentnością: pokazać, dlaczego wybrano właśnie tę firmę, kto podjął decyzję i na jakiej podstawie uznano cenę za korzystną. Przy publicznych pieniądzach nawet pozory konfliktu interesów powinny być eliminowane, a nie pozostawiane bez odpowiedzi.
Czekam na komentarze i internetowych śledczych 🤣 to takie proste i oczywiste no dawać dawać
Komentarz usunięto na podstawie regulaminu portalu Fakty z Kamienia. Określenie użyte w komentarzu wobec osoby wymienionej z imienia i nazwiska w artykule jest obraźliwe. Nie wnosi nic do sprawy poza inwektywą.
I to są konkrety a nie hejt Panie Wójcie.