Kiedy 22 kwietnia 2026 r. inwestor złożył wniosek o Zintegrowany Plan Inwestycyjny dla Grębowa, uruchomił tym samym precyzyjnie opisaną procedurę ustawową. Procedurę, której burmistrz Stanisław Kuryłło nie wykonał, radni przez ponad miesiąc o niczym nie wiedzieli, a komisja powołana właśnie do tego rodzaju spraw od września ubiegłego roku w ogóle nie pracuje samodzielnie. Za to burmistrz opowiada na sesji, że ma telefony Mieszkańców Grębowa, że nic nie wiedzą i są oburzeni. Nie wiedzą, bo burmistrz nie ogłosił w ciagu 3 dni, licząc od 22 kwietnia o czynnościach, które podjął. Nie wykonał swojego ustawowego obowiązku!
Wniosek składa się za pośrednictwem burmistrza. Nie do burmistrza
Zintegrowany plan inwestycyjny to instrument wprowadzony zmianą ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym w 2023 roku. To nie jest zwykły plan miejscowy, to kontrakt: inwestor przychodzi z gotowym projektem planu skrojonym pod swoją inwestycję i zawiera z gminą umowę urbanistyczną.
Ustawa jest tu precyzyjna. Każdy wniosek o ZPI składa inwestor. Zawsze za pośrednictwem burmistrza. Nie do burmistrza. Różnica jest fundamentalna. Burmistrz w tej procedurze jest listonoszem, nie sędzią. Ma 3 dni robocze na przekazanie wniosku radzie gminy i udostępnienie go w Rejestrze Urbanistycznym. Jedyny dopuszczalny wyjątek: wniosek niekompletny, wtedy burmistrz wzywa do uzupełnienia i termin wydłuża się do 14 dni. Żaden inny scenariusz nie istnieje w ustawie.
Kuryłło wybrał scenariusz własny. Pismem z 5 maja 2026 r. poinformował Nordic Property, że wniosek złożony 22 kwietnia nie będzie rozpatrywany, powołując się na trwające prace nad planem ogólnym gminy. Minął ponad miesiąc od złożenia wniosku. Rada nie wiedziała. Rejestr milczał. Burmistrz sam rozstrzygnął sprawę, do której rozstrzygnięcia nie miał, nie ma i nie będzie miał żadnego umocowania ustawowego.
Wniosek trafił pod obrady mimo burmistrza, nie dzięki niemu
Ostatecznie wniosek Nordic Property znalazł się w porządku obrad. Nie dlatego, że burmistrz wypełnił swój ustawowy obowiązek, lecz dlatego, że firma zwróciła się do opozycyjnego Klubu Radnych Ziemia Kamieńska, który złożył własny projekt uchwały w tej sprawie. Inwestor ominął drogę ustawową, bo ta droga była zablokowana przez burmistrza, który miał ją tylko utorować. Inwestor nie skorzystał z prawa złożenia zażalenia do wojewody zachodniopomorskiego. A powinien. Projekt uchwały nie przeszedł na piątkowej sesji. Dobrze, bo byłby unieważniony przez wojewodę, ale ten projekt „wykonał robotę”. Pozwolił obnażyć nieudolność administracyjną burmistrza. Gdyby nie to, radni wiedzieliby tyle o ZPI dla Grębowa, co o wnioskach pokontrolnych RIO. Czyli nic.
Co zawaliło? Komisja Wiejska: jest, ale nie pracuje
Zgodnie z art. 21 ustawy o samorządzie gminnym rada może powoływać komisje stałe i doraźne, ustalając przedmiot ich działania. Rada Miejska w Kamieniu Pomorskim powołała Komisję Wiejską. Jej zakres obejmuje m.in. gospodarkę przestrzenną i architekturę na terenach wiejskich, ochronę i kształtowanie środowiska naturalnego, a także opiniowanie projektów uchwał i wydawanie opinii w sprawach, w których opinia komisji jest wymagana.
Grębowo leży na terenie wiejskim gminy Kamień Pomorski. Wniosek dotyczył zmiany przeznaczenia przestrzeni właśnie na tym obszarze. Innymi słowy: to jest dokładnie ten rodzaj sprawy, dla której Komisja Wiejska została powołana. Powinna zapoznać się z wnioskiem, zbadać drogę, jaką przebył, a raczej jaką zablokował burmistrz, zapoznać się z opiniami mieszkańców sołectwa ( po uruchomieniu konsultacji przez burmistrza) i przed sesją przedstawić pozostałym radnym, jak procedura ZPI wygląda krok po kroku według ustawy. Komisja mogłaby tez zadać pytanie, kto przygotował Kurylle odpowiedź do inwestora, skoro pismo nie ma inicjałów, co jest niezgodne z instrukcją kancelaryjną. To jest właśnie funkcja komisji: wypracować wiedzę i upowszechnić przed głosowaniem nad wprowadzeniem procedury ZPI.
Komisja liczy siedmiu członków. Przewodniczącym jest Krzysztof Paliwoda z Klubu Radnych Nasza Gmina Nasz Powiat. Pozostałymi członkami są Karolina Gościniak, Monika Kochanowicz i Michał Moskiewicz z tego samego Klubu oraz Monika Kosińska, Łukasz Leśniak i Marek Szymański z Klubu Radnych Ziemia Kamieńska.

Ostatnie posiedzenie komisji odbyło się we wrześniu ubiegłego roku. Od tamtej pory cisza. Żadnych samodzielnych posiedzeń. Komisja stała, która nie działa. Jedynie na wspólnych posiedzeniach, zajmując się tym samym co inne komisje.
ZPI to nie MPZP. I właśnie o to chodzi
ZPI funkcjonuje od 3 lat. To wystarczająco dużo czasu, żeby się zorientować, że burmistrz w tej procedurze ma dokładnie jedną rolę: przekazać wniosek radzie w ciągu 3 dni roboczych. Jeśli tego nie robi, radni powinni zapytać dlaczego. Nie tylko Jacek Golusda szef Klubu „Ziemia Kamieńska”. Po 3 dniach rola burmistrza się zmienia i równolegle uruchamia on procedurę konsultacyjną. Nie może burmistrz na sesji opowiadać „bajek” w trosce o Mieszkańców, że ma od nich telefony, że nic nie wiedzą i są oburzeni. Nie wiedzą, bo burmistrz nie ogłosił w ciągu 3 dni, licząc od 22 kwietnia o czynnościach, które podjął. Nie wykonał swojego ustawowego obowiązku!
W debacie, która rozgorzała przy okazji tej sprawy, dało się wyczuć charakterystyczne mieszanie pojęć i konkretnych spraw, terminów konsultacji, np. z postępowaniem przy budowie turbin wiatrowych, tak jakby ZPI był po prostu kolejną wersją miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Nie jest. Chaos, jaki zapanował na sesji, wypowiedzi świadczące o nieznajomości procedury, zarówno po stronie radnych, jak i burmistrzów, można tłumaczyć różnie. Może nikt naprawdę nie wiedział. Może nikt nie chciał powiedzieć za dużo, bo wszyscy zdawali sobie sprawę, że Kuryłło nie podołał nowemu wyzwaniu i głośne pytania tylko by go pogrążyły i ośmieszyły. A może w tym chaosie jest metoda, zdyskredytować projekt zanim opuści sekretne szuflady Urzędu i ujrzy światło dzienne. Pozostaje pytanie, czy gdyby inwestorem była inna firma… działania wyglądałyby inaczej?
W klasycznym MPZP rada gminy działa z własnej inicjatywy, procedura konsultacyjna jest rozbudowana, mieszkańcy mają realny moment wejścia zanim cokolwiek zostanie przesądzone: ogłoszenie, wyłożenie projektu przez minimum 21 dni, publiczna dyskusja, obowiązek rozpatrzenia każdej uwagi z uzasadnieniem.
W ZPI projekt planu zawsze przychodzi gotowy od inwestora. Zawsze inwestor rozpoczyna procedurę. Ustawa nie przewiduje innej możliwości. Konsultacje są wymagane, ale odbywają się dopiero po 3 dniach od złożenia wniosku, po ogłoszeniu o czynnościach podjętych przez burmistrza. A później już decyzja należy do rady gminy i wraca do burmistrza i Mieszkańców.
Radni głosujący nad wnioskiem o ZPI powinni rozumieć tę różnicę. Ustawa do zapoznania się czeka na isap.sejm.gov.pl. Jest bezpłatna.
