Tydzień temu pisalismy, że pod koniec kwietnia gmina Kamień Pomorski złożyła wniosek o odstrzał redukcyjny dzików. Minęło prawie sześć miesięcy. Pieniądze są. W budżecie zabezpieczono 19 tys. zł.
Czy już jest decyzja starosty? Nie wiemy. Ale dziki są i coraz śmielej sobie poczynają.
Otrzymaliśmy zdjęcia od Czytelników. Zdjęcia pokazują ul. Wolińską w Kamieniu Pomorskim. Zryte trawniki ciągną się wzdłuż chodnika i jezdni, przy latarniach i sygnalizatorze, obok budynków ZSP i pogotowia. Ślady widać też przy tablicach kierujących do Starostwa Powiatowego. Dziki nie czytają tablic. Trafiły jednak pod właściwy adres.
Jak jest gdzie indziej? „Polityka” (nr 43, 21–27 października) opisuje dziki w polskich miastach.
W Witnicy w jedną noc zryły trawniki w centrum, także przy pałacu ślubów. W zeszłym roku gmina miała 12 zgłoszeń od mieszkańców, w tym do końca września już 86. Odstrzelono 25 sztuk, a gmina złożyła wniosek o 35 kolejnych. Decyzję podejmuje starostwo, a wykonują ją myśliwi. Brzmi znajomo?
Gdynia w 2024 r. zrealizowała odstrzał redukcyjny 178 dzików. Wydała na to ponad 400 tys. zł. Powołała też zespół ds. dzikich zwierząt, który przygotował 14 rekomendacji. Wśród nich są zabezpieczanie odpadów i ograniczenie dokarmiania. Według miasta kilkaset dzików przy domostwach zmalało do kilkudziesięciu.
W Warszawie w latach 2022–26 uśmiercono niemal 1,9 tys. dzików. Sejmik mazowiecki zezwolił na odłów z uśmierceniem bez limitu.
Warszawa liczy też straty. Liczba kolizji samochodów z dzikami wzrosła tam z 95 w 2022 r. do 341 w 2025 r., a do końca sierpnia 2026 r. było ich już 302. 7 września dziki wtargnęły na Południową Obwodnicę Warszawy i doprowadziły do karambolu z udziałem pięciu samochodów. Lasy Miejskie odnotowały 59 ataków dzików na ludzi w 2024 r., 121 w 2025 r., a do końca sierpnia 2026 r. już 182. Zgłoszenia pochodzą od mieszkańców i nie zawsze są weryfikowane.
Wywiezienie zwierząt do lasu nie wchodzi w grę. Zabrania tego ASF.
A może antykoncepcja? Takie rozwiązania proponują obrońcy zwierząt i biolodzy. Barcelona prowadzi pionierskie badania nad szczepionką immunokastracyjną GonaCon. Pojedyncza dawka ma powodować wieloletnią bezpłodność samic bez zaburzania struktury watahy. Ma to znaczenie, bo miejskie dziki rozmnażają się szybciej niż leśne: dojrzewają w pierwszym roku życia i mają dwa mioty rocznie. Przyrost ich populacji może sięgać nawet 200–300 proc. rocznie. „Polityka” zaznacza jednak, że naukowe podejście wymaga aparatury badawczej, ekspertyz i modyfikacji urbanistycznych, czyli sporych pieniędzy i długich procedur.