5

Nowe wiadomości

PYTALIŚMY O BUDYNEK W CZERWCU. WÓJT NIE ODPOWIEDZIAŁ. CZY POŻAR ZAKOŃCZYŁ SPRAWĘ? [zobacz zdjęcia]

PYTALIŚMY O BUDYNEK W CZERWCU. WÓJT NIE ODPOWIEDZIAŁ. CZY POŻAR ZAKOŃCZYŁ SPRAWĘ? [zobacz zdjęcia]

Budynek gospodarczy w Ciesławiu, o którym Fakty z Kamienia pisały od maja, spłonął w sobotę nad ranem, 29 sierpnia. Strażacy zostali wezwani po godzinie 4. Na miejscu skupili się na obronie sąsiedniego, zamieszkanego budynku. Nikomu nic się nie stało. Przyczyna pożaru pozostaje na razie nieznana. Nie wyklucza się podpalenia. Do tlących się elementów na pogorzelisku w Ciesławiu straż pożarna jeździła kilkukrotnie przez 2 dni. 

Dziś po obiekcie zostały gołe, osmalone mury. Dach się zapadł, więźba wystaje jak żebra. Teren otacza taśma i tabliczki z napisem „wstęp wzbroniony”. 

Przypomnijmy przebieg sprawy. W maju mieszkaniec Ciesławia alarmował, że z dachu budynku gminnego odrywa się zardzewiała blacha, a obiekt stoi otwarty i ogólnodostępny. Twierdził, że Mieszkańcy zgłaszali to gminie kilkanaście razy. Wójt odpowiedział naszej redakcji, że nic takiego się nie wydarzyło. Nasze pytanie miało być „pierwszym sygnałem społecznym”. Po interwencji Faktów z Kamienia pozostał ślad reakcji urzędników, czyli tabliczki z zakazem wstępu. Remont lub rozbiórka miały być „analizowane w przyszłości, w zależności od możliwości finansowych”.

W czerwcu do redakcji Faktów z Kamienia zgłosiła się mieszkanka Ciesławia, która przedstawiła się z imienia i nazwiska. Jej relacja była wprost sprzeczna z wersją wójta. Twierdziła, że osobiście była u Radosława Drozdowicza, pokazywała mu zdjęcia z drona dokumentujące stan budynku i przesłała mu tę dokumentację, na co ma dowód. Informowała też radną i sołtysa. Redakcja zwróciła się wtedy do wójta o komentarz w związku z tą nową informacją.

Budynek nie był kontrolowany przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Nie doczekał się też remontu ani rozbiórki. Doczekał się pożaru.

Pytanie, kto i dlaczego miesiącami nie odpowiadał na sygnały najpierw Mieszkańców, następnie redakcji, pozostaje otwarte. Budynku, którego dotyczyło, już nie ma. Nikt nie zginął, ale czy już jest bezpiecznie? 

Zdjęcia z wczoraj, 31 sierpnia

image 54
image 55
image 56
image 57
Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów
Obserwator
Obserwator
4 września, 2026 8:46 am

tak jest zawsze. gmina nie robi swoich zadań, a jak się komuś krzywda stanie to jest wielkie zdziwienie. gmina to nie kwiatki w doniczkach ale bezpieczeństwo

Mieszkaniec gminy
Mieszkaniec gminy
2 września, 2026 7:29 am

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś: „kto podpalił?”, bo tego na obecnym etapie nie wiemy. Pytanie brzmi: czy wcześniej zrobiono wszystko, co można było zrobić, aby zagrożenie związane z tym obiektem ograniczyć? Postawienie tabliczki „wstęp wzbroniony” przy otwartym, zdegradowanym budynku trudno uznać za rozwiązanie problemu, jeżeli ludzie nadal mogą się do niego dostać. Samorząd jest właścicielem mienia i powinien nim gospodarować nie tylko wtedy, kiedy wydarzy się coś złego. Istotą odpowiedzialnego zarządzania jest właśnie przewidywanie zagrożeń i reagowanie, zanim dojdzie do zdarzenia, a nie dopiero usuwanie jego skutków.

Ostatnio edytowano 1 miesiąc temu przez Mieszkaniec gminy
Matka
Matka
1 września, 2026 8:33 pm

Nadal jest niebezpiecznie. Kogo powstrzymają tablice ? Żart . A powiedz dziecku żeby tam nie chodziło to jutro tam bedzie

Edek
Edek
1 września, 2026 9:17 pm
Odpowiedź do  Matka

To pilnuj dzieciaka, od tego jesteś i pobierasz 800+.

Mieszkaniec gminy
Mieszkaniec gminy
1 września, 2026 8:27 pm

Czy naprawdę taka sytuacja musi zakończyć się pożarem, żeby problem został potraktowany poważnie? Przyczyny pożaru na razie nie znamy i nie należy przesądzać, czy miał on jakikolwiek związek z wcześniejszym stanem obiektu. Nie zmienia to jednak podstawowego pytania: skoro mieszkańcy od miesięcy sygnalizowali, że gminny budynek jest w złym stanie, pozostaje otwarty i ogólnodostępny, to dlaczego nie doprowadzono wcześniej do skutecznego zabezpieczenia obiektu, jego remontu albo rozbiórki? To nie jest wyłącznie kwestia estetyki czy majątku gminnego. To przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem. Po pożarze jednostki ochrony przeciwpożarowej musiały kilkukrotnie wracać na miejsce, aby dogaszać tlące się elementy. Każdy taki wyjazd oznacza zaangażowanie ludzi, samochodów i sprzętu, które w tym samym czasie mogą być potrzebne przy wypadku drogowym, pożarze domu czy innym zdarzeniu bezpośrednio zagrażającym życiu. A co, gdyby właśnie wtedy doszło do dużego pożaru budynku mieszkalnego?

Mieszkanka2
Mieszkanka2
1 września, 2026 7:24 pm

A ja najpierw sie spytam kto i po co to podpalił. Teraz to napewno nie straszy .

6
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x